Ten dzień zapowiadał się jak każdy inny.Czyli tak naprawdę nic ciekawego się w nim nie działo...Po prostu iść do szkoły,ze szkoły do sali tanecznej...a z sali tanecznej do domu.Najgorsze to,że było dużo lekcji a tak mało czasu.Ale mniejsza o to:Teraz muszę spakować wszystkie zeszyty,iść wziąć prysznic,ubrać się i zjeść coś na śniadanie:
-Ana!Rosi!Wstawajcie bo się spóźnicie-krzyknęła mama jak zawsze co rano.
-Dobrze mamo-odpowiedział jeszcze w połowie nieprzytomna.
Kiedy wstawałam zobaczyłam jak Rosi otwiera nie do końca odważanie drzwi od mojego pokoju.I mówi:
-Anabella?-Tak myszko?-odpowiedział wstając i idąc w stronę wyjścia.
-Mogłabyś mnie dziś odprowadzić pod klasę?-usłyszałam jej słodki głosik.
-A co się stało,przecież kiedy chciałam cię odprowadzać zaprzeczałaś i mówiłaś,że dasz sobie radę sama.
-No bo koledzy z mojej klasy wyzywają mnie od biedaczek...
-Kto cię tak wyzywa-ustałam przy drzwiach łazienkowych.
-Ten Luk i Toby...
-Aha myszko w takiej sytuacji powiemy to pani dobrze?Może ona coś zaradzi.Jak nie to trzeba będzie wezwać ich rodziców.Zgadzasz się ze mną?
-Zgadzam się-odpowiedziała przytulając mnie mocno
-Rosi puścisz już bo muszę się uszykować do szkoły ty już jesteś gotowa,a ja jeszcze w proszku.-uśmiechnęłam się i weszłam do łazienki wpuszczając sobie trochę wony do wanny...Po skończeniu wyszłam i zaczęłam się ubierać.Założyłam rurki i czerwono-czarną koszulę.Włosy zostawiałam rozpuszczone.Pomalowałam usta błyszczykiem brzoskwiniowym i zrobiłam kocie kreski.Po siedemnastu minutach wyszłam kierując się do kuchni coś zjeść.Wzięłam kromkę chleba i posmarowałam ją serkiem topionym.Jedząc usłyszałam głos mamy:
-Kochanie zrobisz śniadanie Rosi?Ja się muszę już zbieram do pracy.-powiedziała całując mnie w czoło i żegnając się szybko z siostrą.Kiedy mama wyszła zrobiłam szybkie śniadanie Rosi.I zawołałam ją do jedzenia.Po zjedzeniu śniadania wyszliśmy do szkoły.Idąc tak moja siostra zapytała:
-Ana?Mam pytanie..
-Tak myszko?
-Idziesz,dziś do sali tanecznej?
-Mhy a czemu pytasz?
-Boo chciałabym iść z tobą...Będę mogła?
-Jasne ale jak wrócisz,ze szkoły to od razu weź się za lekcje dobrze?
-Okey...
*Szkoła*
Dochodząc już do sali w której Rosi miała zajęcia.Wydawało mi się,że wszystkie dzieci obgadują moją młodszą siostrę.Oczywiście nie chciałam robić afery z tego,że traktują tak moją myszkę ale musiałam coś z tym zrobić więc postanowiliśmy iść do pani nauczycielki jak to nie poskutkuje trzeba będzie wzywać rodziców.Właśnie zadzwonił dzwonek na całe szczęście pierwszą godzinę miałam wolną więc mogłam spokojnie pogadać o tej sprawie z panią.Grace.Mam nadzieje,że to coś poskutkuje i będzie wreszcie święty spokój.Ja wiem co czuje Rosy kiedy wszyscy jej dokuczają ale mówią o niej te negatywne rzeczy.Mam tak samo.Nikt w szkole nie jest w stanie postawić się za mną nawet niektórymi razami nauczyciele mówią,że to zawsze moja wina...Mam tego serdecznie dość ale jestem silna i tak łatwo się nie poddam.Właśnie idzie pani wychowawczyni mojej siostry.Podchodząc do niej zaczęłam mówić:
-Dzień dobry.Mam do pani sprawę nie zajmę dużo,ale to bardzo ważne...Wysłucha mnie pani?
-Dobrze wchodź-powiedziała
Weszłam i ustałam obok biurka pani czekając na nią patrzyłam na reakcje wszystkich uczniów którzy mnie zobaczyli,byli zaskoczeni.No czekając na panią Grace wreszcie się doczekałam.Zapytała:
-Więc o co chodzi?
-Wie pani moja siostra Rosy ma problemy z kolegami i koleżankami dziś rano mi powiedziała,że obgadują ją i przezywają od biedaczek i pomyślałam,że pani mogłaby na to coś poradzić..
-Anabella właśnie mam godzinę wychowawczą i z wszystkimi pogadam może coś się da radę zrobić.
-Bardzo dziękuję-powiedziałam wychodząc z klasy.
Do końca lekcji zostało 30 minut nie miałam ochoty iść na tą nudną świetlicę więc postanowiłam,że pójdę się przejść.Wychodząc ze szkoły zauważyłam Emme która szła w moją stronę:No i to właśnie moje nieszczęście.Czemu?Bo to mój najgorszy wróg z całej szkoły.Niestety chodzę z nią do klasy.Dziewczyna która jest popularna wszyscy za nią latają ale dla mnie jest nikim...Ma swoją świtę z którą chodzi i dołuje wszystkich gorszych uczniów.Nienawidzę takich osób uważają się za najlepsze lalunie...Oh...Jak o tym pomyśle mam chęć jej tak pojechać,że by się nie zebrała.Jej psiapsiółki może i nie są takie wredna jak Emma ale zawsze się jej słuchają.Jak pies właściciela.Nie jest to fajne ja na przykład nie dałabym tak sobą pomiatać.Ale dość tego obgadywania trzeba pomyśleć jak ominąć te idiotki...No ale się udało..Właśnie nic się nie udało i trzeba będzie teraz je znosić.O jejku zaczęło się:-Anabella a gdzie to się idzie?
-A co cię to obchodzi?!
-Spokojnie masz zrobioną chemie?
-Mam...
-A dasz mi ją?Nie zdążyłam zrobić w domu
-To masz problem,Pewnie za długo piłowałaś pazurki-roześmiałam się i odeszłam
-Czyli mam rozumieć,że nie dasz mi pracy domowe?
-Zgadałaś!Brawo...Wreszcie jakiś postęp w twojej wiedzy
-Gadaj co chcesz do pewnego momentu bo to dobro się niedługo skończy tylko przyjdzie mój chłopak zobaczysz wtedy.
-A co mnie twój chłopak.Jak widać sama się nie umiesz obronić-krzyknęłam z daleka.Ale żadnej odpowiedzi nie usłyszałam pewnie teraz opowiada swoim przyjaciółką jaką to jestem lafiryndom,ale mnie to nie obchodzi gdybym się tym przejmowała naprawdę musiałabym być ogromną histeryczką.
OMG *o* To jeest cudowne!! Dawaj kolejny rozdział
OdpowiedzUsuń!!💕
Ooo za dużo jak na dziś :D :* Dziękuję *>*
UsuńIdealny
OdpowiedzUsuńPomysł jest świetny, ale wykonanie gorsze... Musisz popracować na d ortografią, interpunkcją i składaniem zdań, bo ciężko się czyta i nie do końca wiadomo o co chodzi w niektórych momentach.
OdpowiedzUsuńAle jeśli zmieni się trochę wykonanie, to będę dalej czytała twojego bloga ;)