niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 8


Po skończonym pocałunku,poczułam uczucie którego nigdy nie dostrzegałam w swoim życiu.Czyli młości do chłopaka nie miałam swojej drugiej połówki nigdy.Czemu?Dlatego,że nikt mnie nie chciał z powodu,że moja rodzina była biedna nie rozumiem ich prziecież miłości się nie ocenia z majątków...Ale to moje zdanie,a jak wiadomo każdy ma inne.Dobrze do rzeczy nie o tym mowa...Niall...Niall i Niall ciągle mam go w głowie,ciągle stoje na przeciwko niego patrząc w jego niebieskie tęczówki.Nie wiem co mam odpowiedzieć poprostu mnie zamurowało.Postanowie chyba coś powiedzieć:-Jejciu nie wiem jak zacząć bo to mój pierwszy raz kiedy się całowałam...-Anabella nic nie mów.I jak to pierwszy raz?-No tak po prostu nigdy nie miałam chłopaka.-Co?! Taka śliczna,troskliwa dziewczyna nie miała chłopaka.Nie wierzę-powiedział zaskoczony -Nom tak wyszło spójrz jak mieszkam...To z tego powodu chłopcy mnie żucali na wiatr kiedy już wiedzieli w jakich warunkach żyje-powiedziałam wskazując palcem na blok w którym mieszkała moja rodzina.-Ana! Nie przejmuj się nimi po prostu to zwykli palanci.Nie rozumiem przeicież miłość to nie dom ani kasa.W miłości chodzi o szczerość,prawdziwą miłość i uczucie.Ze względu na wszystko-powiedział wtulając mnie do siebie.On jest taki słodki-Też tak uważam-odpowiedziałam cichutkim głosem*Niall*Ta dziewczyna dużo przeżyła:Tata,ci dranie którzy ją żucali z powodu jej stylu życia,no i szkoła.Strasznie się o nią boję postanowie jej pomóc nawet jeśli się nie zgodzi ja będę tak blisko i zrobie wszystko żeby w końcu przyjeła moją propozycje.WSZYSTKO...Strasznie ją kocham i nie pozwolę,żeby cierpiała.Nigdy jej nie zostawie.Nawet jeśli ona będzie chciała iii tak nie dam się odsunąć.Mam pomysł:Dziś gdzieś z nią wyskoczę na jakiś spacer w parku.Będzie świetnie mam nadzieje,że się zgodzi...-Anabello czy zrobisz mi tą radość i wyjdziesz ze mną na spacer o szóstej?
-Oczywiście-odpowiedziała z uśmiechem.*Anabella*Kiedy Niall zapytał mnie o wyjście na spacer wieczorm troszeczkę się zawstydziałam i nie wiedziałam co odpowiedzieć,ale po chwili namyślenia postanowaiłam odpowiedzieć "No jasne a czemu by nie przecież już o tej godzinie mama będzie w domu więc co mi szkodzi."Jestem szczęśliwa,że poznałam tego chłopaka do tej pory jestem przez niego wesoła nawet kiedy są dla mnie te trudne chwile.Ale dosyć pędzę się szykować bo za 2 godziny na te spotakanie,a muszę jeszcze się zająć trochę moją siostrą.Wchodząc do domu usłyszałam krzyki dochodzące z salonu.-Anabella to ty?!-Tak myszko.To ja -Ooo super bo się stęskniłam-powiedziała wskakując na mnie-Ej,poczekaj dopiero weszłam-roześmiałam się,a ona zaraz ze mną-Dobrze już dobrze,aaa już jadłam i odrobiłam lekcje teraz oglądam bajki -Ok to dobrze.Ja dziś wychodzę z przyjacielem na spotkanie ale już będzie mama więc się nie obawjaj.-Z przyjacielem na spotakanie?A może z chłopakiem na randkę?-mówiąc to zaczęła chichotać pod nosem..-Tyyy,nie bądź taka cwana moja kochana.Dobrze?-krzyknęłam z łazienki -Dobrze już dobrze.Też cię kocham Ana! -Ja ciebie też ok będę się powoli szykować.Zrzuciałm z siebie wszystkie ubrania i weszłam do wanny.Z mnóstwem wody.Odprężłam się po pracy,a potem zaczęłam się myć.Po skończeniu wyszłam i wzięłam ręcznik podeszłam do umywalki i umyłam zęby.Potem postanowaiłam zrobić delikatny makijaż.Zrobiłam kocie kreski,pomalowałm usta delikatną różową pomatką i rzęsy maskarą.Wyszłam kierując się do pokoju.Jeszcze nie wiedziałm co na siebie włoże.Wyjęłam czarną spódniczkę i czerwoną koszulę w kratkę.Wyglądało nie źle.W końcu wybiła godzina 17.40 mama właśnie weszła do domu.Nawet nie zdążyła nic zrobić,a ja już zczęłam.-Mamo!Ja dziś o 18.00 wychodzę z przyjacielem na spotkanie pewnie wrócę tak po ósmej więc nie musisz na mnie czekać.Aa tak wogóle to cześć mamusiu-powiedziałam całując mamę w policzek-No cześć,cześć kochanie.Tak dobrze się czuję-powiedziała śmiejąc się-Noo przepraszam,że tak wyleciałam z tym spotakaniem ale strasznie mi zależy.To co mogę dziś wyskoczyć?-zapytałam pełna nadzieji.-No jasne,że tak muszę ci to jakoś wynagrodzić te ciągłe siedzenie w domu to już może wyjdź bo zaraz 18.00.Kocham cię córeczko!-krzyknęła -Ja ciebie też mamo!-krzyknęłam zamykając drzwi.Wychodząc zauważyłam go elegancko ubranego w niebieską koszule i jeansy.Wyglądał jeszcze cudniej niż zawsze.W tym balsku księżyca.Pop prostu pięknie nie mogłam się oprzeć żeby go nie objąć chociaż na sekundę.Aż w końcu podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło mówiąc:-Witaj skarbie,ślicznie wyglądasz-Hej,dziękuję ty też-odpowiedziałam zachwycona -To gdzie idziemy?-zapytał-Noo ty wybieraj-powiedziałam z uśmiechem -Okay.To może park i romantyczny spacer w gwiazdach?-Ok-odpowiedziałam nie pewnie.Kiedy on coś mówił mnie murowało nie umiałam powiedzieć jednego słowa nawet krótkiego.Jeju czy ja zasługuje na takiego chłopaka?Już sama nie wiem...*Niall*Szliśmy sobie powoli i spokojnie rozmawiając o wszystkich sprawach szczerze.Jak zobaczyłem Anabelle z zakrętu mi zabrakło dechu w piersiach.Piękna dziewczyna na tle tego nieba z gwiazdami.Czy ja zasługiwałem na taką dziewczynę?Już sam nie wiem...

sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 7

Po dziesięciu minutach ciszy postanowaiłam coś powiedzieć.Zaczęłam spokojnie
-Wychodzi na to,że przemyślałeś sprawe?
-Tak-odpowiedział pod nosem
-Wiesz co nie mam zamiaru cię więcej widzieć po tym co nam zrobiłeś nie umiem spojrzeć ci w oczy,jesteś zwyczajnym egoistą.Jak mogłeś tak postąpić?!Sądze,że lepiej będzie kiedy wrócisz tam skąd przyjechałeś i nie będziesz nam się pokazywał na oczy!-krzyknęłam pełna nienawiści nie sądziłam,że mój tata tak się zmienił nie sądziłam też,że kiedy go zobaczę będę wkurzona...Ale dałam sobie do zrozumienia,że już nigdy go tak nie pokocham jak kiedyś.
-Anabella-zaczął
-Nie Anabella,nie mam zamiaru cię słuchać!!Wychodzę mam nadzieje,że więcej cię tu nie spotkam...
Po szybkim wybiegnięciu ze schroniska zobaczyłam Nialla który stał obok furgonetki ojca.Dochodząc do chłopaka wyciągnęłam rękę aby położyć mu ją na ramieniu.Serce zaczynało mi szybciej bić bo bałam się reakcji która wyniknie,ale zdałam się na odwagę i podeszłam dotykając jego lewego ramienia.On nie wiedział kto to iii popchnął mnie na ziemię po czym ja upadłam na tyłek.
-Ała!-krzyknęłam,delikatnie śmiejąc się pod nosem 
-Jeju Ana to ty myślałam,że to on.Przepraszam boli? 
-Bardzo ale przeżyję-uśmiechnęłam się nie pewnie,a Niall wyciągną rękę w moją stronę aby mi pomóc złapałam go za nadgarstek i gwałtownie wstałam,troszeczkę za bardzo gwałtownie bo on się teraz przewrócił a ja na niego z powodu trzymania się za rękę.Zaczęłam się śmiać leżąc na nim a on zaraz po chwili zaczął ze mną...
-Teraz to ja przepraszam-odpowiedziałam 
-Nie szkodzi nawet miło się tak leży-roześmiał się 
-Miło,miło ale trzeba wracać na ziemię...
-Noo też racja.
Wstałam pierwsza już nie pomagając Niallowi ,żeby znów się nie przewrócić.Kiedy już byliśmy na wyższym poziomnie  przytuliałm go bardzo mocno.Nie wiedział co robie bo teraz dawałam mówić sercu tylko sercu.Kazało mi go przytulić..przytuliałam nie miałam nic przeciwko temu to tylko jedno małe przyjacielskie okazenie radości i podziękowanie za to,że był ze mną w tej strasznej chwili.Po minucie poczułam delikatnego całusa w głowę i rozczesanie ręką moich włosów.Zawsze miałam problem ze wstydem ale w tym momencie zapomiałam o tym i spojrzałam jakby nigdy nic na chłopaka okazując uśmiech...niepewny ale uśmiech.Cieszyłam się,że w końcu znalzałam przyjaciela takiego na którego mogę liczyć.Nie pewnie zaczęłam mówić:
-Dziękuję ci za to,że teraz ze mną jesteś pocieszyłeś mnie jak nikt inny jeszcze nawet młodsza siostra mi tak nie pomogła jak ty teraz to było z twojej strony naprawdę cudowne.Jeszcze raz bardzo dziękuję...
-Nie ma za co.Anabella czemu tu przyszłaś bo wiem,że z jakiegoś powodu od tak byś tu nie przybiegła wołając mnie z połowy posiadłości.To o co chodzi? 
-Aaa noo jaa chciałam cię przeprosić za te emocje bo ja nie wiedziałam co to miało znaczyć jak byliśmy na spacerze z psami.Strasznie mi przykro,że zostawiłam cię samego z nimi przemyślałam tą sytuacje i serio postąpiłam jak zwyczajna idiotka.
-Jeju Ana nic się nie stało rozumiem cię to ja nie powinnienem tego robić ale nie umiałem się powstrzymać.Boo jest jeden problem ale skończe na tym bo nie umiem wyznawać uczuć i je okaże dobrze?Albo nie odpowiadaj poprostu bądź cicho-kiedy mówił "cicho" pokazał palca na ustach iiii w tej chwili wszystko nabrało sensu on właśnie ten chłopak który stał z na przeciwka mnie pocałował jeju odleciałam...
*Niall*
Pocałować czy nie?Zadawałam sobie to pytanie od godziny aż to zrobiłem wielkie nieba to takie uczucie chyba znalezłem prawdziwą miłośc nigdy wcześniej tego nie czułem tej miłości w pocałunku.To takie wspaniałe uczucie całować się z taką świetną dziewczyną!Jaa napewno się zakochałem tylko boje się jednego co powie na to Ana kiedy przestane ją całować?To może nie  przestane tylko będę robił to dalej sądze,że ona odlatuje kiedy to robię.Kocham ją...

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 6 Dedykuje go dla Karoliny

Złapał mnie za rękę.Nie mogę w to uwierzyć.Stoję jak słup soli i patrze w jego niebieskie oczy.Nie wiem co powiedzieć może nic nie będę mówić i będzie lepiej.Czuję jak moje policzki rumienią się na spotkanie naszych dłoni ale nie chcę tego pokazywać więc mówię:
-Niall co robisz?!
-Anabella przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać-popatrzył na mnie niczym pies proszący o jedzenie.Nie zdołałam nic odpowiedzieć tylko oderwałam się od niego i uciekłam zostawiając go samego z wielką grupką psów.Biegnąc zdałam sobie sprawę,że nie powinnam zostawić go samego ale nie dałam rady i uciekłam nic nie mówiąc.Kiedy dobiegłam do domu zdjęłam szybko buty i popędziałam na górę do swojego pokoju.Położyłam się na łóżko myśląc:Jestem głupia przecież to tylko dotknięcie,nic wielkiego ani strasznego.Jezu czemu jestem takim tchórzem,on nic takiego nie zrobił tylko złapał  mnie za rękę i to może nawet niechcący.A ja głupia wariatka przyjęłam to jako właśnie jako co?! Chyba nie "miłość" Przecież go nie kocham...Niestesty pierwszy dzień pracy był okropny pewnie pani.Elizabet jest zdenerwowana,że zostawiłam Nialla samego.Teraz tylko żyć nadzieją,że mnie nie wywali z pracy...Mój rozum mówi nie a serce każe mi jechać do chłopaka i przeprosić za to co narobiłam...Więc nie wiem co robić.Pomocy!Krzyczę w myślach.Nie chcę być taką idiotką która ucieka kiedy ktoś jej dotknie.Panikuje i wymyśla nie stworzone rzeczy.Chyba powinnam jechać do Nialla i go przeprosić,ale jest problem nie wiem gdzie on  mieszka może jeszcze złapie go w pracy.Postanowiłam szybko iść żeby zdążyć go jeszcze zastać w schronisku.Mam ogromną nadzieje,że nie będzie na mnie zły...
                                                                                                                          ********
Pięć minut później kiedy doszłam na miejsce od razu pobiegłam do budynku w którym być może był chłopak.Kiedy weszłam krzyknęłam raz..drugi i trzeci ale nikt się nie odzywał wyszłam na dwór gdzie znajdowały się psy wszystkie były już pozamykane ale to nie możliwe żeby nikogo tu nie było.Wszystko przecież jest po otwierane.Nagle usłyszałam piski psów i krzyk jakiegoś faceta.Moje emocje i lęk się podniosły ale postanowiłam zobaczyć co się tam dzieje,zastałam jakiegoś mężczyznę w czarnej kominiarce od razu zaczęłam się bać.Psy przez niego bardzo cierpiały łapał je i bił.Nie mogłam na to patrzeć zaczęłam krzyczeć:
-Hej!Póśc te psy co one ci zrobiły do cholery myślisz,że to takie miłe a gdyby ktoś ciebie tak traktował co byś wtedy czuł?! Zostaw je i zdejmij kominiarkę-krzyczałam agresywnie.Nic nie usłyszałam żadnego słowa tylo śmiech.Przeprażający śmiech...Dalej czułam jak mój lęk staje się większy aż do pewnej chwili do akcji wkroczył Niall zaczynający się bić ze złodziejem.Już do końca zgłupiałam nie wiedziałam czy ratować chłopaka czy psy?!
-POMOCY!!!-krzyczałam,płacząc.Nie mogłam nic zrobić ale podbiegłam do nich i wypóściłam psy potem pobiegłam do samochodu mężczyzny otworzyłam tył samochodu a z tam tąd uciekło z miliardy psów nie które były pozamykane w klatkach więc je po otwierałam i dałam zwierzętą woność.Teraz tylko pomóc Niallowi!Pobiegłam do miejsca zdarzenia i zaczełam krzyczeć najgłośniej jak umiałam:
-Przestańcie!!! Rozumiecie !! Niall póść go a ty facet zdejmij tą kominiarkę w końcu!!!Słyszycie?!!
-Tak-powiedział Niall mało entuzjastycznie
-Dobra niech ci będzie-odpowiedział złodziej.Kiedy zdjął kominaiarkę moim oczom ukazała się znajoma mi twarz,głos też.Coś w tym musiało być.Musiałam dowiedzieć się kto to...Więc zapytałam:
-Kim jesteś i czego tu szukałeś?Dlaczego chciałeś ukrać zwierzęta?!

-Jestem człowiekiem jak ty i każdy popełnia czasem błędy-po tych słowach uświadomiłam sobie,że to mój ojciec to jego ostatnie słowa do mnie kiedy nas zostawił zacytuję:Każdy popełnia kiedyś błędy w życiu i musimy się z tym pogodzić.Byłam roztrzęsiona tą sytuacją która była teraz tu w tym miejscu.Czułam jak moje oczy robią się mokre.Miał chcęć żucić się tacie w ramiona,a z drugiej strony chciałam wykrzyczeć mu prosto w twarz jakim jest nie sprawiedliwym ojcem!Jak mógł nas zostawić!Jak?!Byłam wtedy mała płakałam po nocach z myślą,że tata wróci i będzie po staremu ale nie..nie wrócił dopiero teraz kiedy mam siedemnaście lat!!Nie rozumiem go.Jeszcze w takich okolicznościach się z nim spotkałam po tylu latach.To wszystko nie możliwe..Nie mogę w to uwierzyć...

**************************************************************************
Niestety rozdział krótki pewnie wpadłam do was z nudą za to przepraszam rozdział nie pojawił się za szybko z powodu szkoły,nauki na różne sprawdziany blablabla myślę,że mnie zrozumiecie.Pozdrawiam cieplutko kochani Do zobaczenia w kolejnym rozdziale.Miłego weekendu.

sobota, 3 stycznia 2015

                                             Dziękuję za nominację Tini Gomez
                               Blog dziewczyny --> http://impossible-destiny.blogspot.com/
                                            Zapraszam na jej bloga jest świetny!
                                                           

                                                                 Pytania:
                                                                 1.Imię,wiek
                                                         2.Ulubiona książka?
                                                     3.Czym się interesujesz?
                                                        4.Data urodzenia?
                                                          5.Masz tatuaż?
                                         6.Prowadzisz jeszcze jakiegoś bloga?
                                             7.Jacy chłopcy ci się podobają?
                                                           8.Lubisz żelki?
                                                       9.Jakie filmy lubisz?
                                              10.Jaki rodzaj muzyki słuchasz?
                                                   11.Uprawiasz jakiś sport?


                                                               Odpowiedzi:
1.Imię-Klaudia,wiek-13 lat
2.Nie mogę wybrać jedenj więc napiszę więcej:Gwiazd naszych wina,Rywalki-->ELITA-->Jedyna-->Książe i Gwardzista,Zostań jeśli kochasz,Bella i Sebastian
3.Interesuje się tańcem,muzyką "śpiewanie",czytaniem książek,pisaniem opowiadań
4.02.09.2001r
5.Nie mam ;* Ale kiedy dorosnę chcę sobie go zrobić
6.Nie,mam jeszcze jednego ale już go skończyałam
7.Hym...Troskliwi,niebiesko oczni,bruneci,pomocni,trochę żeby były z nich łobuzy,przede wszystkim żeby mieli dobre serduszko ;*
8.Tak uwielbiam!
9.Tajna agentka,Gwiazd naszych wina,Zostań jeśli kochasz,Ostatnia piosenka,Mój przyjaciel Hachiko...
10.Pop czasami RAP
11.Nie

                                                            Nominuję:
http://iwillfindyouu.blogspot.com/
http://opowiadanieoarianieiselenie.blogspot.com/
                                                                                                                      ****

                                                                 PYTANIA:
                                                         1.Jak masz na imię
                                                     2.Jakie gwiazdy lubisz?
                                         3.Lubisz czytać książki jeżeli tak jakie?
                                                        4.Jakie filmy lubisz?
                                                            5.Twoje hobby?
                                                             6.Ile masz lat?
                                     7.Jakie przedmiot w szkole lubisz najbardziej?
                                                        8.Co lubisz jeść?
                                                       9.Ulubiony napój?
                                              10.Gdzie chciałabyś wyjechać?

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 5

Obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez wrzosowe zasłonki.Nie miałam zamiaru dalej sterczeć w łóżku więc przetarłam swoje zaspane oczy przeciągając się i jednocześnie zakładając swoje kapcie.Kiedy wstałam z łóżka przykryłam je w miarę przyzwoicie kołdrą aby jakoś to wyglądało.Weszłam do łazienki i odkręciłam kran umyłam twarz,ręce po czym wzięłam szczoteczkę i zaczęłam myć zęby.Kiedy skończyłam wyszłam...I skierowałam się do kuchni w której od rana krzątała się mama byłam ciekawa co powie na widok całego czystego domu,Docierając do niej powiedziałam:
-Dzień dobry mamo
-Dzień dobry skarbie wiesz kto to wszystko zrobił jest tak czysto w domu,aż zrobiło się tu przytulniej.
-Ja z Rosy.Wszystko ładnie posprzątaliśmy też u siebie w pokojach.Żeby nasze mieszkanie jakoś w końcu wyglądało.
-Anabella dziękuję-powiedziała czule mama i pocałowała mnie w czoło.Niestety zaraz wszystko zniknęło bo mama musiała iść szykować się do pracy ale ja już tak nie mogłam.Postanowiłam nic nie mówiąc mamie popracować w schronisku.Więc szybko wzięłam mleko i płatki.Wlałam do miski.Po czym zaczęłam jeść.Po pięciu minutach weszłam na górę do swojego pokoju i ubrałam wygodną bluzkę i dresy.Uczesałam włosy w kucyka na górę i poszłam obudzić siostrę.
-Rosy-podeszłam i odsunęłam zasłonki.
-Tak?Ana czemu mnie budzisz przecież mamy weekend...
-Myszko przepraszam ale muszę iść do schroniska trochę popracować dasz sobie radę sama śniadanie masz uszykowane na stoliku w kuchni,pilot od telewizora wiesz gdzie leży,a najważniejsze to nie otwieraj drzwi nikomu ja cię zamykam i jak ktoś będzie pukał nie ruszaj się na krok nawet nie podchodź do drzwi.Ja spróbuję za parę godzin wrócić.Dobrze?
-Dobrze,dam sobie radę jak coś zadzwonię do ciebie.Kocham cię Ana.Papa...
-Papa myszko ja ciebie też kocham-odpowiedziałam z uśmiechem znikając z korytarzu założyłam torbę i poszłam do schroniska miałam parę minut drogi więc powinnam zdążyć na czas otwarcia.

                                                                                                                                  ****
Po pięciu minutach drogi w końcu dotarłam na miejsce.Właśnie pani otwierała więc podbiegłam szybko pytając:
-Dzień dobry mam do pani wielką prośbę...
-Witam kochanie o co chodzi?Wiesz,że możesz zawsze na nas liczyć.
-Tak i dlatego wybrałam to miejsce,ale przejdę do rzeczy proszę panią szukam pracy nie mogę pozwolić na to,żeby mama pracowała sama jest nas trójka i musimy sobie jakoś dawać radę a wie pani jaka jest u nas sytuacja.Prawda?Pomoże mi pani błagam.
-Anabello.Oczywiście,że ci pomogę wiesz właśnie dziś mieliśmy szukać pracowników do schroniska.No ale ty się zjawiłaś to nawet dobrze nie będziemy musieli wydzwaniać rozwieszać ulotek na ulicach.
-Jeju naprawdę.Dziękuję!-powiedziałam przytulając panią na podziękowania.
-Nie ma sprawy polecam się nie przyszłość ale teraz tak Ana wiem,że nam tu kiedyś pomagałaś więc znasz już wszystkie zasady.Ja i mój mąż niestety musimy jechać na zakupy dla zwierząt.Poradzicie sobie tu sami?
-A czemu "poradzicie"?-zapytałam z zaskoczeniem
-No jeszcze pracuje tu Niall chyba już się poznaliście co?
-Aaa za pomniałam całkiem dobrze na pewno damy radę więc niech pani jedzie z panem do sklepu a ja idę posprzątać może klatki.
-Ooo dobry pomysł ja będę miała trochę mniej roboty-roześmiała się i wsiadła do wozu.
Ja w tej samej chwili weszłam do środka budynku i zdjęłam torbę powiesiłam ją na wieszaku i wyjęłam szczotkę...Po czym wyszłam na dwór kierując się do klatek zwierzaków.Zaczęłam od pierwszej.Wypuściłam pieska i pozamiatałam,a kiedy kończyłam odkręciłam kran i nalałam wody do miski.Aż tu nagle:
-Buu!-krzyknął mi Niall za pleców a ja od ruchowo zalazłam mu całą bluzkę wężem z wodą
-O jej,przepraszam,ale mogłeś mnie nie straszyć-odpowiedziałam przestraszona.
-Nie nic się nie stało to ja mam nie poukładane w głowie...Sory..Że się prze zemnie przestraszyłaś.Od kiedy tu pracujesz?-zapytał zdziwiony.
-Dziś zaczęłam-odpowiedziałam
-Poco  ci praca przecież chodzisz do szkoły...
-Musze pracować,żeby  mieć więcej pieniędzy na utrzymanie moja mam nic nie wie bo zawsze się na to nie zgadza mam nadzieje,że się wcale nie dowie.Ok dość tych pogaduszek bierz się do pracy.
-Dobrze już się robi!-roześmiał się.
W końcu skończyliśmy jeszcze tylko trzeba było wziąć psy na spacer.Więc pobiegłam po smycze,a Niall wypuścił psy.Wchodząc zauważyłam kartkę wystającą z kurtki chłopaka,nie chciałam być podła więc się powstrzymałam i jej nie wzięłam,tylko smycze...Wyszłam z budynku i skierowałam się do psów.Dałam połowę smyczy mojemu "koledze" z pracy i po chwili wszystkie psy były gotowe na spacer.
-No to idziemy!-powiedziałam donośnym głosem
Więc ruszyliśmy.Psy ruszyły oczywiście pierwsze a my za nimi.Jakoś szybko mijał ten dzień nie mogłam sobie tego wyobrazić no ale co zrobić muszę pracować aby pomóc trochę mamie w utrzymaniu domu.Na spacerze rozmawialiśmy o naszym życiu co robimy,czym się interesujemy ale przyszło mi do głowy jedno dziwne ale bardzo kojące pytanie,więc postanowiłam zapytać:
-Naill dlaczego ty pracujesz jeżeli masz wszystko?
-Ana to sprawia mi po prostu frajdę lubię zwierzęta więc zapisałem się tu,żeby zapominać o tym życiu codziennym tu czuję się jak normalny chłopak.Nie jak gwiazda grająca na gitarze...
-Słucham ty grasz na gitarze,jesteś gwiazdą?Czemu od razu nie mówiłeś?
-Nie mowie o takich rzeczach bo wolę,żebyś mnie uważała za normalnego chłopaka jak do tej pory.
-I tak będzie tylko bardzo się zdziwiłam tym co przed chwilą mi powiedziałeś.Ok no to od tej chwili traktuję cię jak normalnego chłopaka.Przysięgam-powiedziałam z uśmiechem i podałam mu rękę na zgodę,że nigdy go nie zdradzę.
-I tak trzymać może zostaniemy dobrymi znajomymi?
-Zgoda-uśmiechnęłam się patrząc niepewnie na jego niebieskie tęczówki
-Jesteś niesamowita Anabella,nigdy wcześniej nie znałam takiej dziewczyny jak ty.Mówię serio do tej pory wszystkie laski były dla mnie zazdrosnymi modnisiami.A ty taka  nie jesteś-mówił i w pewniej chwili złapał mnie za rękę...