Rozdział 8
Po skończonym pocałunku,poczułam uczucie którego nigdy nie dostrzegałam w swoim życiu.Czyli młości do chłopaka nie miałam swojej drugiej połówki nigdy.Czemu?Dlatego,że nikt mnie nie chciał z powodu,że moja rodzina była biedna nie rozumiem ich prziecież miłości się nie ocenia z majątków...Ale to moje zdanie,a jak wiadomo każdy ma inne.Dobrze do rzeczy nie o tym mowa...Niall...Niall i Niall ciągle mam go w głowie,ciągle stoje na przeciwko niego patrząc w jego niebieskie tęczówki.Nie wiem co mam odpowiedzieć poprostu mnie zamurowało.Postanowie chyba coś powiedzieć:-Jejciu nie wiem jak zacząć bo to mój pierwszy raz kiedy się całowałam...-Anabella nic nie mów.I jak to pierwszy raz?-No tak po prostu nigdy nie miałam chłopaka.-Co?! Taka śliczna,troskliwa dziewczyna nie miała chłopaka.Nie wierzę-powiedział zaskoczony -Nom tak wyszło spójrz jak mieszkam...To z tego powodu chłopcy mnie żucali na wiatr kiedy już wiedzieli w jakich warunkach żyje-powiedziałam wskazując palcem na blok w którym mieszkała moja rodzina.-Ana! Nie przejmuj się nimi po prostu to zwykli palanci.Nie rozumiem przeicież miłość to nie dom ani kasa.W miłości chodzi o szczerość,prawdziwą miłość i uczucie.Ze względu na wszystko-powiedział wtulając mnie do siebie.On jest taki słodki-Też tak uważam-odpowiedziałam cichutkim głosem*Niall*Ta dziewczyna dużo przeżyła:Tata,ci dranie którzy ją żucali z powodu jej stylu życia,no i szkoła.Strasznie się o nią boję postanowie jej pomóc nawet jeśli się nie zgodzi ja będę tak blisko i zrobie wszystko żeby w końcu przyjeła moją propozycje.WSZYSTKO...Strasznie ją kocham i nie pozwolę,żeby cierpiała.Nigdy jej nie zostawie.Nawet jeśli ona będzie chciała iii tak nie dam się odsunąć.Mam pomysł:Dziś gdzieś z nią wyskoczę na jakiś spacer w parku.Będzie świetnie mam nadzieje,że się zgodzi...-Anabello czy zrobisz mi tą radość i wyjdziesz ze mną na spacer o szóstej?
-Oczywiście-odpowiedziała z uśmiechem.*Anabella*Kiedy Niall zapytał mnie o wyjście na spacer wieczorm troszeczkę się zawstydziałam i nie wiedziałam co odpowiedzieć,ale po chwili namyślenia postanowaiłam odpowiedzieć "No jasne a czemu by nie przecież już o tej godzinie mama będzie w domu więc co mi szkodzi."Jestem szczęśliwa,że poznałam tego chłopaka do tej pory jestem przez niego wesoła nawet kiedy są dla mnie te trudne chwile.Ale dosyć pędzę się szykować bo za 2 godziny na te spotakanie,a muszę jeszcze się zająć trochę moją siostrą.Wchodząc do domu usłyszałam krzyki dochodzące z salonu.-Anabella to ty?!-Tak myszko.To ja -Ooo super bo się stęskniłam-powiedziała wskakując na mnie-Ej,poczekaj dopiero weszłam-roześmiałam się,a ona zaraz ze mną-Dobrze już dobrze,aaa już jadłam i odrobiłam lekcje teraz oglądam bajki -Ok to dobrze.Ja dziś wychodzę z przyjacielem na spotkanie ale już będzie mama więc się nie obawjaj.-Z przyjacielem na spotakanie?A może z chłopakiem na randkę?-mówiąc to zaczęła chichotać pod nosem..-Tyyy,nie bądź taka cwana moja kochana.Dobrze?-krzyknęłam z łazienki -Dobrze już dobrze.Też cię kocham Ana! -Ja ciebie też ok będę się powoli szykować.Zrzuciałm z siebie wszystkie ubrania i weszłam do wanny.Z mnóstwem wody.Odprężłam się po pracy,a potem zaczęłam się myć.Po skończeniu wyszłam i wzięłam ręcznik podeszłam do umywalki i umyłam zęby.Potem postanowaiłam zrobić delikatny makijaż.Zrobiłam kocie kreski,pomalowałm usta delikatną różową pomatką i rzęsy maskarą.Wyszłam kierując się do pokoju.Jeszcze nie wiedziałm co na siebie włoże.Wyjęłam czarną spódniczkę i czerwoną koszulę w kratkę.Wyglądało nie źle.W końcu wybiła godzina 17.40 mama właśnie weszła do domu.Nawet nie zdążyła nic zrobić,a ja już zczęłam.-Mamo!Ja dziś o 18.00 wychodzę z przyjacielem na spotkanie pewnie wrócę tak po ósmej więc nie musisz na mnie czekać.Aa tak wogóle to cześć mamusiu-powiedziałam całując mamę w policzek-No cześć,cześć kochanie.Tak dobrze się czuję-powiedziała śmiejąc się-Noo przepraszam,że tak wyleciałam z tym spotakaniem ale strasznie mi zależy.To co mogę dziś wyskoczyć?-zapytałam pełna nadzieji.-No jasne,że tak muszę ci to jakoś wynagrodzić te ciągłe siedzenie w domu to już może wyjdź bo zaraz 18.00.Kocham cię córeczko!-krzyknęła -Ja ciebie też mamo!-krzyknęłam zamykając drzwi.Wychodząc zauważyłam go elegancko ubranego w niebieską koszule i jeansy.Wyglądał jeszcze cudniej niż zawsze.W tym balsku księżyca.Pop prostu pięknie nie mogłam się oprzeć żeby go nie objąć chociaż na sekundę.Aż w końcu podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło mówiąc:
-Witaj skarbie,ślicznie wyglądasz-Hej,dziękuję ty też-odpowiedziałam zachwycona -To gdzie idziemy?-zapytał-Noo ty wybieraj-powiedziałam z uśmiechem -Okay.To może park i romantyczny spacer w gwiazdach?-Ok-odpowiedziałam nie pewnie.Kiedy on coś mówił mnie murowało nie umiałam powiedzieć jednego słowa nawet krótkiego.Jeju czy ja zasługuje na takiego chłopaka?Już sama nie wiem...*Niall*Szliśmy sobie powoli i spokojnie rozmawiając o wszystkich sprawach szczerze.Jak zobaczyłem Anabelle z zakrętu mi zabrakło dechu w piersiach.Piękna dziewczyna na tle tego nieba z gwiazdami.Czy ja zasługiwałem na taką dziewczynę?Już sam nie wiem...