The future starts today, not tomorrow.
niedziela, 1 lutego 2015
sobota, 31 stycznia 2015
Rozdział 7
Po dziesięciu minutach ciszy postanowaiłam coś powiedzieć.Zaczęłam spokojnie
-Wychodzi na to,że przemyślałeś sprawe?
-Tak-odpowiedział pod nosem
-Wiesz co nie mam zamiaru cię więcej widzieć po tym co nam zrobiłeś nie umiem spojrzeć ci w oczy,jesteś zwyczajnym egoistą.Jak mogłeś tak postąpić?!Sądze,że lepiej będzie kiedy wrócisz tam skąd przyjechałeś i nie będziesz nam się pokazywał na oczy!-krzyknęłam pełna nienawiści nie sądziłam,że mój tata tak się zmienił nie sądziłam też,że kiedy go zobaczę będę wkurzona...Ale dałam sobie do zrozumienia,że już nigdy go tak nie pokocham jak kiedyś.
-Anabella-zaczął
-Nie Anabella,nie mam zamiaru cię słuchać!!Wychodzę mam nadzieje,że więcej cię tu nie spotkam...
-Jeju Ana nic się nie stało rozumiem cię to ja nie powinnienem tego robić ale nie umiałem się powstrzymać.Boo jest jeden problem ale skończe na tym bo nie umiem wyznawać uczuć i je okaże dobrze?Albo nie odpowiadaj poprostu bądź cicho-kiedy mówił "cicho" pokazał palca na ustach iiii w tej chwili wszystko nabrało sensu on właśnie ten chłopak który stał z na przeciwka mnie pocałował jeju odleciałam...
Po dziesięciu minutach ciszy postanowaiłam coś powiedzieć.Zaczęłam spokojnie
-Wychodzi na to,że przemyślałeś sprawe?
-Tak-odpowiedział pod nosem
-Wiesz co nie mam zamiaru cię więcej widzieć po tym co nam zrobiłeś nie umiem spojrzeć ci w oczy,jesteś zwyczajnym egoistą.Jak mogłeś tak postąpić?!Sądze,że lepiej będzie kiedy wrócisz tam skąd przyjechałeś i nie będziesz nam się pokazywał na oczy!-krzyknęłam pełna nienawiści nie sądziłam,że mój tata tak się zmienił nie sądziłam też,że kiedy go zobaczę będę wkurzona...Ale dałam sobie do zrozumienia,że już nigdy go tak nie pokocham jak kiedyś.
-Anabella-zaczął
-Nie Anabella,nie mam zamiaru cię słuchać!!Wychodzę mam nadzieje,że więcej cię tu nie spotkam...
Po szybkim wybiegnięciu ze schroniska zobaczyłam Nialla który stał obok furgonetki ojca.Dochodząc do chłopaka wyciągnęłam rękę aby położyć mu ją na ramieniu.Serce zaczynało mi szybciej bić bo bałam się reakcji która wyniknie,ale zdałam się na odwagę i podeszłam dotykając jego lewego ramienia.On nie wiedział kto to iii popchnął mnie na ziemię po czym ja upadłam na tyłek.
-Jeju Ana to ty myślałam,że to on.Przepraszam boli?
-Bardzo ale przeżyję-uśmiechnęłam się nie pewnie,a Niall wyciągną rękę w moją stronę aby mi pomóc złapałam go za nadgarstek i gwałtownie wstałam,troszeczkę za bardzo gwałtownie bo on się teraz przewrócił a ja na niego z powodu trzymania się za rękę.Zaczęłam się śmiać leżąc na nim a on zaraz po chwili zaczął ze mną...
-Teraz to ja przepraszam-odpowiedziałam
-Nie szkodzi nawet miło się tak leży-roześmiał się
-Miło,miło ale trzeba wracać na ziemię...
-Noo też racja.
Wstałam pierwsza już nie pomagając Niallowi ,żeby znów się nie przewrócić.Kiedy już byliśmy na wyższym poziomnie przytuliałm go bardzo mocno.Nie wiedział co robie bo teraz dawałam mówić sercu tylko sercu.Kazało mi go przytulić..przytuliałam nie miałam nic przeciwko temu to tylko jedno małe przyjacielskie okazenie radości i podziękowanie za to,że był ze mną w tej strasznej chwili.Po minucie poczułam delikatnego całusa w głowę i rozczesanie ręką moich włosów.Zawsze miałam problem ze wstydem ale w tym momencie zapomiałam o tym i spojrzałam jakby nigdy nic na chłopaka okazując uśmiech...niepewny ale uśmiech.Cieszyłam się,że w końcu znalzałam przyjaciela takiego na którego mogę liczyć.Nie pewnie zaczęłam mówić:
-Dziękuję ci za to,że teraz ze mną jesteś pocieszyłeś mnie jak nikt inny jeszcze nawet młodsza siostra mi tak nie pomogła jak ty teraz to było z twojej strony naprawdę cudowne.Jeszcze raz bardzo dziękuję...
-Nie ma za co.Anabella czemu tu przyszłaś bo wiem,że z jakiegoś powodu od tak byś tu nie przybiegła wołając mnie z połowy posiadłości.To o co chodzi?
-Aaa noo jaa chciałam cię przeprosić za te emocje bo ja nie wiedziałam co to miało znaczyć jak byliśmy na spacerze z psami.Strasznie mi przykro,że zostawiłam cię samego z nimi przemyślałam tą sytuacje i serio postąpiłam jak zwyczajna idiotka.
-Jeju Ana nic się nie stało rozumiem cię to ja nie powinnienem tego robić ale nie umiałem się powstrzymać.Boo jest jeden problem ale skończe na tym bo nie umiem wyznawać uczuć i je okaże dobrze?Albo nie odpowiadaj poprostu bądź cicho-kiedy mówił "cicho" pokazał palca na ustach iiii w tej chwili wszystko nabrało sensu on właśnie ten chłopak który stał z na przeciwka mnie pocałował jeju odleciałam...
*Niall*
Pocałować czy nie?Zadawałam sobie to pytanie od godziny aż to zrobiłem wielkie nieba to takie uczucie chyba znalezłem prawdziwą miłośc nigdy wcześniej tego nie czułem tej miłości w pocałunku.To takie wspaniałe uczucie całować się z taką świetną dziewczyną!Jaa napewno się zakochałem tylko boje się jednego co powie na to Ana kiedy przestane ją całować?To może nie przestane tylko będę robił to dalej sądze,że ona odlatuje kiedy to robię.Kocham ją...
piątek, 9 stycznia 2015
Rozdział 6 Dedykuje go dla Karoliny
Złapał mnie za rękę.Nie mogę w to uwierzyć.Stoję jak słup soli i patrze w jego niebieskie oczy.Nie wiem co powiedzieć może nic nie będę mówić i będzie lepiej.Czuję jak moje policzki rumienią się na spotkanie naszych dłoni ale nie chcę tego pokazywać więc mówię:
-Niall co robisz?!
-Anabella przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać-popatrzył na mnie niczym pies proszący o jedzenie.Nie zdołałam nic odpowiedzieć tylko oderwałam się od niego i uciekłam zostawiając go samego z wielką grupką psów.Biegnąc zdałam sobie sprawę,że nie powinnam zostawić go samego ale nie dałam rady i uciekłam nic nie mówiąc.Kiedy dobiegłam do domu zdjęłam szybko buty i popędziałam na górę do swojego pokoju.Położyłam się na łóżko myśląc:Jestem głupia przecież to tylko dotknięcie,nic wielkiego ani strasznego.Jezu czemu jestem takim tchórzem,on nic takiego nie zrobił tylko złapał mnie za rękę i to może nawet niechcący.A ja głupia wariatka przyjęłam to jako właśnie jako co?! Chyba nie "miłość" Przecież go nie kocham...Niestesty pierwszy dzień pracy był okropny pewnie pani.Elizabet jest zdenerwowana,że zostawiłam Nialla samego.Teraz tylko żyć nadzieją,że mnie nie wywali z pracy...Mój rozum mówi nie a serce każe mi jechać do chłopaka i przeprosić za to co narobiłam...Więc nie wiem co robić.Pomocy!Krzyczę w myślach.Nie chcę być taką idiotką która ucieka kiedy ktoś jej dotknie.Panikuje i wymyśla nie stworzone rzeczy.Chyba powinnam jechać do Nialla i go przeprosić,ale jest problem nie wiem gdzie on mieszka może jeszcze złapie go w pracy.Postanowiłam szybko iść żeby zdążyć go jeszcze zastać w schronisku.Mam ogromną nadzieje,że nie będzie na mnie zły...
********
Pięć minut później kiedy doszłam na miejsce od razu pobiegłam do budynku w którym być może był chłopak.Kiedy weszłam krzyknęłam raz..drugi i trzeci ale nikt się nie odzywał wyszłam na dwór gdzie znajdowały się psy wszystkie były już pozamykane ale to nie możliwe żeby nikogo tu nie było.Wszystko przecież jest po otwierane.Nagle usłyszałam piski psów i krzyk jakiegoś faceta.Moje emocje i lęk się podniosły ale postanowiłam zobaczyć co się tam dzieje,zastałam jakiegoś mężczyznę w czarnej kominiarce od razu zaczęłam się bać.Psy przez niego bardzo cierpiały łapał je i bił.Nie mogłam na to patrzeć zaczęłam krzyczeć:
-Hej!Póśc te psy co one ci zrobiły do cholery myślisz,że to takie miłe a gdyby ktoś ciebie tak traktował co byś wtedy czuł?! Zostaw je i zdejmij kominiarkę-krzyczałam agresywnie.Nic nie usłyszałam żadnego słowa tylo śmiech.Przeprażający śmiech...Dalej czułam jak mój lęk staje się większy aż do pewnej chwili do akcji wkroczył Niall zaczynający się bić ze złodziejem.Już do końca zgłupiałam nie wiedziałam czy ratować chłopaka czy psy?!
-POMOCY!!!-krzyczałam,płacząc.Nie mogłam nic zrobić ale podbiegłam do nich i wypóściłam psy potem pobiegłam do samochodu mężczyzny otworzyłam tył samochodu a z tam tąd uciekło z miliardy psów nie które były pozamykane w klatkach więc je po otwierałam i dałam zwierzętą woność.Teraz tylko pomóc Niallowi!Pobiegłam do miejsca zdarzenia i zaczełam krzyczeć najgłośniej jak umiałam:
-Przestańcie!!! Rozumiecie !! Niall póść go a ty facet zdejmij tą kominiarkę w końcu!!!Słyszycie?!!
-Tak-powiedział Niall mało entuzjastycznie
-Dobra niech ci będzie-odpowiedział złodziej.Kiedy zdjął kominaiarkę moim oczom ukazała się znajoma mi twarz,głos też.Coś w tym musiało być.Musiałam dowiedzieć się kto to...Więc zapytałam:
-Kim jesteś i czego tu szukałeś?Dlaczego chciałeś ukrać zwierzęta?!
-Jestem człowiekiem jak ty i każdy popełnia czasem błędy-po tych słowach uświadomiłam sobie,że to mój ojciec to jego ostatnie słowa do mnie kiedy nas zostawił zacytuję:Każdy popełnia kiedyś błędy w życiu i musimy się z tym pogodzić.Byłam roztrzęsiona tą sytuacją która była teraz tu w tym miejscu.Czułam jak moje oczy robią się mokre.Miał chcęć żucić się tacie w ramiona,a z drugiej strony chciałam wykrzyczeć mu prosto w twarz jakim jest nie sprawiedliwym ojcem!Jak mógł nas zostawić!Jak?!Byłam wtedy mała płakałam po nocach z myślą,że tata wróci i będzie po staremu ale nie..nie wrócił dopiero teraz kiedy mam siedemnaście lat!!Nie rozumiem go.Jeszcze w takich okolicznościach się z nim spotkałam po tylu latach.To wszystko nie możliwe..Nie mogę w to uwierzyć...
**************************************************************************
Niestety rozdział krótki pewnie wpadłam do was z nudą za to przepraszam rozdział nie pojawił się za szybko z powodu szkoły,nauki na różne sprawdziany blablabla myślę,że mnie zrozumiecie.Pozdrawiam cieplutko kochani Do zobaczenia w kolejnym rozdziale.Miłego weekendu.
Złapał mnie za rękę.Nie mogę w to uwierzyć.Stoję jak słup soli i patrze w jego niebieskie oczy.Nie wiem co powiedzieć może nic nie będę mówić i będzie lepiej.Czuję jak moje policzki rumienią się na spotkanie naszych dłoni ale nie chcę tego pokazywać więc mówię:
-Niall co robisz?!
-Anabella przepraszam ale nie mogłem się powstrzymać-popatrzył na mnie niczym pies proszący o jedzenie.Nie zdołałam nic odpowiedzieć tylko oderwałam się od niego i uciekłam zostawiając go samego z wielką grupką psów.Biegnąc zdałam sobie sprawę,że nie powinnam zostawić go samego ale nie dałam rady i uciekłam nic nie mówiąc.Kiedy dobiegłam do domu zdjęłam szybko buty i popędziałam na górę do swojego pokoju.Położyłam się na łóżko myśląc:Jestem głupia przecież to tylko dotknięcie,nic wielkiego ani strasznego.Jezu czemu jestem takim tchórzem,on nic takiego nie zrobił tylko złapał mnie za rękę i to może nawet niechcący.A ja głupia wariatka przyjęłam to jako właśnie jako co?! Chyba nie "miłość" Przecież go nie kocham...Niestesty pierwszy dzień pracy był okropny pewnie pani.Elizabet jest zdenerwowana,że zostawiłam Nialla samego.Teraz tylko żyć nadzieją,że mnie nie wywali z pracy...Mój rozum mówi nie a serce każe mi jechać do chłopaka i przeprosić za to co narobiłam...Więc nie wiem co robić.Pomocy!Krzyczę w myślach.Nie chcę być taką idiotką która ucieka kiedy ktoś jej dotknie.Panikuje i wymyśla nie stworzone rzeczy.Chyba powinnam jechać do Nialla i go przeprosić,ale jest problem nie wiem gdzie on mieszka może jeszcze złapie go w pracy.Postanowiłam szybko iść żeby zdążyć go jeszcze zastać w schronisku.Mam ogromną nadzieje,że nie będzie na mnie zły...
********
Pięć minut później kiedy doszłam na miejsce od razu pobiegłam do budynku w którym być może był chłopak.Kiedy weszłam krzyknęłam raz..drugi i trzeci ale nikt się nie odzywał wyszłam na dwór gdzie znajdowały się psy wszystkie były już pozamykane ale to nie możliwe żeby nikogo tu nie było.Wszystko przecież jest po otwierane.Nagle usłyszałam piski psów i krzyk jakiegoś faceta.Moje emocje i lęk się podniosły ale postanowiłam zobaczyć co się tam dzieje,zastałam jakiegoś mężczyznę w czarnej kominiarce od razu zaczęłam się bać.Psy przez niego bardzo cierpiały łapał je i bił.Nie mogłam na to patrzeć zaczęłam krzyczeć:
-Hej!Póśc te psy co one ci zrobiły do cholery myślisz,że to takie miłe a gdyby ktoś ciebie tak traktował co byś wtedy czuł?! Zostaw je i zdejmij kominiarkę-krzyczałam agresywnie.Nic nie usłyszałam żadnego słowa tylo śmiech.Przeprażający śmiech...Dalej czułam jak mój lęk staje się większy aż do pewnej chwili do akcji wkroczył Niall zaczynający się bić ze złodziejem.Już do końca zgłupiałam nie wiedziałam czy ratować chłopaka czy psy?!
-POMOCY!!!-krzyczałam,płacząc.Nie mogłam nic zrobić ale podbiegłam do nich i wypóściłam psy potem pobiegłam do samochodu mężczyzny otworzyłam tył samochodu a z tam tąd uciekło z miliardy psów nie które były pozamykane w klatkach więc je po otwierałam i dałam zwierzętą woność.Teraz tylko pomóc Niallowi!Pobiegłam do miejsca zdarzenia i zaczełam krzyczeć najgłośniej jak umiałam:
-Przestańcie!!! Rozumiecie !! Niall póść go a ty facet zdejmij tą kominiarkę w końcu!!!Słyszycie?!!
-Tak-powiedział Niall mało entuzjastycznie
-Dobra niech ci będzie-odpowiedział złodziej.Kiedy zdjął kominaiarkę moim oczom ukazała się znajoma mi twarz,głos też.Coś w tym musiało być.Musiałam dowiedzieć się kto to...Więc zapytałam:
-Kim jesteś i czego tu szukałeś?Dlaczego chciałeś ukrać zwierzęta?!
-Jestem człowiekiem jak ty i każdy popełnia czasem błędy-po tych słowach uświadomiłam sobie,że to mój ojciec to jego ostatnie słowa do mnie kiedy nas zostawił zacytuję:Każdy popełnia kiedyś błędy w życiu i musimy się z tym pogodzić.Byłam roztrzęsiona tą sytuacją która była teraz tu w tym miejscu.Czułam jak moje oczy robią się mokre.Miał chcęć żucić się tacie w ramiona,a z drugiej strony chciałam wykrzyczeć mu prosto w twarz jakim jest nie sprawiedliwym ojcem!Jak mógł nas zostawić!Jak?!Byłam wtedy mała płakałam po nocach z myślą,że tata wróci i będzie po staremu ale nie..nie wrócił dopiero teraz kiedy mam siedemnaście lat!!Nie rozumiem go.Jeszcze w takich okolicznościach się z nim spotkałam po tylu latach.To wszystko nie możliwe..Nie mogę w to uwierzyć...**************************************************************************
Niestety rozdział krótki pewnie wpadłam do was z nudą za to przepraszam rozdział nie pojawił się za szybko z powodu szkoły,nauki na różne sprawdziany blablabla myślę,że mnie zrozumiecie.Pozdrawiam cieplutko kochani Do zobaczenia w kolejnym rozdziale.Miłego weekendu.
sobota, 3 stycznia 2015
Dziękuję za nominację Tini Gomez
Blog dziewczyny --> http://impossible-destiny.blogspot.com/
Zapraszam na jej bloga jest świetny!
Pytania:
1.Imię,wiek
2.Ulubiona książka?
3.Czym się interesujesz?
4.Data urodzenia?
5.Masz tatuaż?
6.Prowadzisz jeszcze jakiegoś bloga?
7.Jacy chłopcy ci się podobają?
8.Lubisz żelki?
9.Jakie filmy lubisz?
10.Jaki rodzaj muzyki słuchasz?
11.Uprawiasz jakiś sport?
Odpowiedzi:
1.Imię-Klaudia,wiek-13 lat
2.Nie mogę wybrać jedenj więc napiszę więcej:Gwiazd naszych wina,Rywalki-->ELITA-->Jedyna-->Książe i Gwardzista,Zostań jeśli kochasz,Bella i Sebastian
3.Interesuje się tańcem,muzyką "śpiewanie",czytaniem książek,pisaniem opowiadań
4.02.09.2001r
5.Nie mam ;* Ale kiedy dorosnę chcę sobie go zrobić
6.Nie,mam jeszcze jednego ale już go skończyałam
7.Hym...Troskliwi,niebiesko oczni,bruneci,pomocni,trochę żeby były z nich łobuzy,przede wszystkim żeby mieli dobre serduszko ;*
8.Tak uwielbiam!
9.Tajna agentka,Gwiazd naszych wina,Zostań jeśli kochasz,Ostatnia piosenka,Mój przyjaciel Hachiko...
10.Pop czasami RAP
11.Nie
Nominuję:
http://iwillfindyouu.blogspot.com/
http://opowiadanieoarianieiselenie.blogspot.com/
****
PYTANIA:
1.Jak masz na imię
2.Jakie gwiazdy lubisz?
3.Lubisz czytać książki jeżeli tak jakie?
4.Jakie filmy lubisz?
5.Twoje hobby?
6.Ile masz lat?
7.Jakie przedmiot w szkole lubisz najbardziej?
8.Co lubisz jeść?
9.Ulubiony napój?
10.Gdzie chciałabyś wyjechać?
Blog dziewczyny --> http://impossible-destiny.blogspot.com/
Zapraszam na jej bloga jest świetny!
Pytania:
1.Imię,wiek
2.Ulubiona książka?
3.Czym się interesujesz?
4.Data urodzenia?
5.Masz tatuaż?
6.Prowadzisz jeszcze jakiegoś bloga?
7.Jacy chłopcy ci się podobają?
8.Lubisz żelki?
9.Jakie filmy lubisz?
10.Jaki rodzaj muzyki słuchasz?
11.Uprawiasz jakiś sport?
Odpowiedzi:
1.Imię-Klaudia,wiek-13 lat
2.Nie mogę wybrać jedenj więc napiszę więcej:Gwiazd naszych wina,Rywalki-->ELITA-->Jedyna-->Książe i Gwardzista,Zostań jeśli kochasz,Bella i Sebastian3.Interesuje się tańcem,muzyką "śpiewanie",czytaniem książek,pisaniem opowiadań
4.02.09.2001r
5.Nie mam ;* Ale kiedy dorosnę chcę sobie go zrobić
6.Nie,mam jeszcze jednego ale już go skończyałam
7.Hym...Troskliwi,niebiesko oczni,bruneci,pomocni,trochę żeby były z nich łobuzy,przede wszystkim żeby mieli dobre serduszko ;*
8.Tak uwielbiam!
9.Tajna agentka,Gwiazd naszych wina,Zostań jeśli kochasz,Ostatnia piosenka,Mój przyjaciel Hachiko...
10.Pop czasami RAP
11.Nie
Nominuję:
http://iwillfindyouu.blogspot.com/
http://opowiadanieoarianieiselenie.blogspot.com/
****
PYTANIA:
1.Jak masz na imię
2.Jakie gwiazdy lubisz?
3.Lubisz czytać książki jeżeli tak jakie?
4.Jakie filmy lubisz?
5.Twoje hobby?
6.Ile masz lat?
7.Jakie przedmiot w szkole lubisz najbardziej?
8.Co lubisz jeść?
9.Ulubiony napój?
10.Gdzie chciałabyś wyjechać?
piątek, 2 stycznia 2015
Rozdział 5
Obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez wrzosowe zasłonki.Nie miałam zamiaru dalej sterczeć w łóżku więc przetarłam swoje zaspane oczy przeciągając się i jednocześnie zakładając swoje kapcie.Kiedy wstałam z łóżka przykryłam je w miarę przyzwoicie kołdrą aby jakoś to wyglądało.Weszłam do łazienki i odkręciłam kran umyłam twarz,ręce po czym wzięłam szczoteczkę i zaczęłam myć zęby.Kiedy skończyłam wyszłam...I skierowałam się do kuchni w której od rana krzątała się mama byłam ciekawa co powie na widok całego czystego domu,Docierając do niej powiedziałam:
-Dzień dobry mamo
-Dzień dobry skarbie wiesz kto to wszystko zrobił jest tak czysto w domu,aż zrobiło się tu przytulniej.
-Ja z Rosy.Wszystko ładnie posprzątaliśmy też u siebie w pokojach.Żeby nasze mieszkanie jakoś w końcu wyglądało.
-Anabella dziękuję-powiedziała czule mama i pocałowała mnie w czoło.Niestety zaraz wszystko zniknęło bo mama musiała iść szykować się do pracy ale ja już tak nie mogłam.Postanowiłam nic nie mówiąc mamie popracować w schronisku.Więc szybko wzięłam mleko i płatki.Wlałam do miski.Po czym zaczęłam jeść.Po pięciu minutach weszłam na górę do swojego pokoju i ubrałam wygodną bluzkę i dresy.Uczesałam włosy w kucyka na górę i poszłam obudzić siostrę.
-Rosy-podeszłam i odsunęłam zasłonki.
-Tak?Ana czemu mnie budzisz przecież mamy weekend...
-Myszko przepraszam ale muszę iść do schroniska trochę popracować dasz sobie radę sama śniadanie masz uszykowane na stoliku w kuchni,pilot od telewizora wiesz gdzie leży,a najważniejsze to nie otwieraj drzwi nikomu ja cię zamykam i jak ktoś będzie pukał nie ruszaj się na krok nawet nie podchodź do drzwi.Ja spróbuję za parę godzin wrócić.Dobrze?
-Dobrze,dam sobie radę jak coś zadzwonię do ciebie.Kocham cię Ana.Papa...
-Papa myszko ja ciebie też kocham-odpowiedziałam z uśmiechem znikając z korytarzu założyłam torbę i poszłam do schroniska miałam parę minut drogi więc powinnam zdążyć na czas otwarcia.
****
Po pięciu minutach drogi w końcu dotarłam na miejsce.Właśnie pani otwierała więc podbiegłam szybko pytając:
-Dzień dobry mam do pani wielką prośbę...
-Witam kochanie o co chodzi?Wiesz,że możesz zawsze na nas liczyć.
-Tak i dlatego wybrałam to miejsce,ale przejdę do rzeczy proszę panią szukam pracy nie mogę pozwolić na to,żeby mama pracowała sama jest nas trójka i musimy sobie jakoś dawać radę a wie pani jaka jest u nas sytuacja.Prawda?Pomoże mi pani błagam.
-Anabello.Oczywiście,że ci pomogę wiesz właśnie dziś mieliśmy szukać pracowników do schroniska.No ale ty się zjawiłaś to nawet dobrze nie będziemy musieli wydzwaniać rozwieszać ulotek na ulicach.
-Jeju naprawdę.Dziękuję!-powiedziałam przytulając panią na podziękowania.
-Nie ma sprawy polecam się nie przyszłość ale teraz tak Ana wiem,że nam tu kiedyś pomagałaś więc znasz już wszystkie zasady.Ja i mój mąż niestety musimy jechać na zakupy dla zwierząt.Poradzicie sobie tu sami?
-A czemu "poradzicie"?-zapytałam z zaskoczeniem
-No jeszcze pracuje tu Niall chyba już się poznaliście co?
-Aaa za pomniałam całkiem dobrze na pewno damy radę więc niech pani jedzie z panem do sklepu a ja idę posprzątać może klatki.
-Ooo dobry pomysł ja będę miała trochę mniej roboty-roześmiała się i wsiadła do wozu.
Ja w tej samej chwili weszłam do środka budynku i zdjęłam torbę powiesiłam ją na wieszaku i wyjęłam szczotkę...Po czym wyszłam na dwór kierując się do klatek zwierzaków.Zaczęłam od pierwszej.Wypuściłam pieska i pozamiatałam,a kiedy kończyłam odkręciłam kran i nalałam wody do miski.Aż tu nagle:
-Buu!-krzyknął mi Niall za pleców a ja od ruchowo zalazłam mu całą bluzkę wężem z wodą
-O jej,przepraszam,ale mogłeś mnie nie straszyć-odpowiedziałam przestraszona.
-Nie nic się nie stało to ja mam nie poukładane w głowie...Sory..Że się prze zemnie przestraszyłaś.Od kiedy tu pracujesz?-zapytał zdziwiony.
-Dziś zaczęłam-odpowiedziałam
-Poco ci praca przecież chodzisz do szkoły...
-Musze pracować,żeby mieć więcej pieniędzy na utrzymanie moja mam nic nie wie bo zawsze się na to nie zgadza mam nadzieje,że się wcale nie dowie.Ok dość tych pogaduszek bierz się do pracy.
-Dobrze już się robi!-roześmiał się.
W końcu skończyliśmy jeszcze tylko trzeba było wziąć psy na spacer.Więc pobiegłam po smycze,a Niall wypuścił psy.Wchodząc zauważyłam kartkę wystającą z kurtki chłopaka,nie chciałam być podła więc się powstrzymałam i jej nie wzięłam,tylko smycze...Wyszłam z budynku i skierowałam się do psów.Dałam połowę smyczy mojemu "koledze" z pracy i po chwili wszystkie psy były gotowe na spacer.
-No to idziemy!-powiedziałam donośnym głosem
Więc ruszyliśmy.Psy ruszyły oczywiście pierwsze a my za nimi.Jakoś szybko mijał ten dzień nie mogłam sobie tego wyobrazić no ale co zrobić muszę pracować aby pomóc trochę mamie w utrzymaniu domu.Na spacerze rozmawialiśmy o naszym życiu co robimy,czym się interesujemy ale przyszło mi do głowy jedno dziwne ale bardzo kojące pytanie,więc postanowiłam zapytać:
-Naill dlaczego ty pracujesz jeżeli masz wszystko?
-Ana to sprawia mi po prostu frajdę lubię zwierzęta więc zapisałem się tu,żeby zapominać o tym życiu codziennym tu czuję się jak normalny chłopak.Nie jak gwiazda grająca na gitarze...
-Słucham ty grasz na gitarze,jesteś gwiazdą?Czemu od razu nie mówiłeś?
-Nie mowie o takich rzeczach bo wolę,żebyś mnie uważała za normalnego chłopaka jak do tej pory.
-I tak będzie tylko bardzo się zdziwiłam tym co przed chwilą mi powiedziałeś.Ok no to od tej chwili traktuję cię jak normalnego chłopaka.Przysięgam-powiedziałam z uśmiechem i podałam mu rękę na zgodę,że nigdy go nie zdradzę.
-I tak trzymać może zostaniemy dobrymi znajomymi?
-Zgoda-uśmiechnęłam się patrząc niepewnie na jego niebieskie tęczówki
-Jesteś niesamowita Anabella,nigdy wcześniej nie znałam takiej dziewczyny jak ty.Mówię serio do tej pory wszystkie laski były dla mnie zazdrosnymi modnisiami.A ty taka nie jesteś-mówił i w pewniej chwili złapał mnie za rękę...
Obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez wrzosowe zasłonki.Nie miałam zamiaru dalej sterczeć w łóżku więc przetarłam swoje zaspane oczy przeciągając się i jednocześnie zakładając swoje kapcie.Kiedy wstałam z łóżka przykryłam je w miarę przyzwoicie kołdrą aby jakoś to wyglądało.Weszłam do łazienki i odkręciłam kran umyłam twarz,ręce po czym wzięłam szczoteczkę i zaczęłam myć zęby.Kiedy skończyłam wyszłam...I skierowałam się do kuchni w której od rana krzątała się mama byłam ciekawa co powie na widok całego czystego domu,Docierając do niej powiedziałam:
-Dzień dobry mamo
-Dzień dobry skarbie wiesz kto to wszystko zrobił jest tak czysto w domu,aż zrobiło się tu przytulniej.
-Ja z Rosy.Wszystko ładnie posprzątaliśmy też u siebie w pokojach.Żeby nasze mieszkanie jakoś w końcu wyglądało.
-Anabella dziękuję-powiedziała czule mama i pocałowała mnie w czoło.Niestety zaraz wszystko zniknęło bo mama musiała iść szykować się do pracy ale ja już tak nie mogłam.Postanowiłam nic nie mówiąc mamie popracować w schronisku.Więc szybko wzięłam mleko i płatki.Wlałam do miski.Po czym zaczęłam jeść.Po pięciu minutach weszłam na górę do swojego pokoju i ubrałam wygodną bluzkę i dresy.Uczesałam włosy w kucyka na górę i poszłam obudzić siostrę.-Rosy-podeszłam i odsunęłam zasłonki.
-Tak?Ana czemu mnie budzisz przecież mamy weekend...
-Myszko przepraszam ale muszę iść do schroniska trochę popracować dasz sobie radę sama śniadanie masz uszykowane na stoliku w kuchni,pilot od telewizora wiesz gdzie leży,a najważniejsze to nie otwieraj drzwi nikomu ja cię zamykam i jak ktoś będzie pukał nie ruszaj się na krok nawet nie podchodź do drzwi.Ja spróbuję za parę godzin wrócić.Dobrze?
-Dobrze,dam sobie radę jak coś zadzwonię do ciebie.Kocham cię Ana.Papa...
-Papa myszko ja ciebie też kocham-odpowiedziałam z uśmiechem znikając z korytarzu założyłam torbę i poszłam do schroniska miałam parę minut drogi więc powinnam zdążyć na czas otwarcia.
****
Po pięciu minutach drogi w końcu dotarłam na miejsce.Właśnie pani otwierała więc podbiegłam szybko pytając:
-Dzień dobry mam do pani wielką prośbę...
-Witam kochanie o co chodzi?Wiesz,że możesz zawsze na nas liczyć.
-Tak i dlatego wybrałam to miejsce,ale przejdę do rzeczy proszę panią szukam pracy nie mogę pozwolić na to,żeby mama pracowała sama jest nas trójka i musimy sobie jakoś dawać radę a wie pani jaka jest u nas sytuacja.Prawda?Pomoże mi pani błagam.
-Anabello.Oczywiście,że ci pomogę wiesz właśnie dziś mieliśmy szukać pracowników do schroniska.No ale ty się zjawiłaś to nawet dobrze nie będziemy musieli wydzwaniać rozwieszać ulotek na ulicach.
-Jeju naprawdę.Dziękuję!-powiedziałam przytulając panią na podziękowania.
-Nie ma sprawy polecam się nie przyszłość ale teraz tak Ana wiem,że nam tu kiedyś pomagałaś więc znasz już wszystkie zasady.Ja i mój mąż niestety musimy jechać na zakupy dla zwierząt.Poradzicie sobie tu sami?
-A czemu "poradzicie"?-zapytałam z zaskoczeniem
-No jeszcze pracuje tu Niall chyba już się poznaliście co?
-Aaa za pomniałam całkiem dobrze na pewno damy radę więc niech pani jedzie z panem do sklepu a ja idę posprzątać może klatki.
-Ooo dobry pomysł ja będę miała trochę mniej roboty-roześmiała się i wsiadła do wozu.
Ja w tej samej chwili weszłam do środka budynku i zdjęłam torbę powiesiłam ją na wieszaku i wyjęłam szczotkę...Po czym wyszłam na dwór kierując się do klatek zwierzaków.Zaczęłam od pierwszej.Wypuściłam pieska i pozamiatałam,a kiedy kończyłam odkręciłam kran i nalałam wody do miski.Aż tu nagle:
-Buu!-krzyknął mi Niall za pleców a ja od ruchowo zalazłam mu całą bluzkę wężem z wodą
-O jej,przepraszam,ale mogłeś mnie nie straszyć-odpowiedziałam przestraszona.
-Nie nic się nie stało to ja mam nie poukładane w głowie...Sory..Że się prze zemnie przestraszyłaś.Od kiedy tu pracujesz?-zapytał zdziwiony.
-Dziś zaczęłam-odpowiedziałam
-Poco ci praca przecież chodzisz do szkoły...
-Musze pracować,żeby mieć więcej pieniędzy na utrzymanie moja mam nic nie wie bo zawsze się na to nie zgadza mam nadzieje,że się wcale nie dowie.Ok dość tych pogaduszek bierz się do pracy.
-Dobrze już się robi!-roześmiał się.
W końcu skończyliśmy jeszcze tylko trzeba było wziąć psy na spacer.Więc pobiegłam po smycze,a Niall wypuścił psy.Wchodząc zauważyłam kartkę wystającą z kurtki chłopaka,nie chciałam być podła więc się powstrzymałam i jej nie wzięłam,tylko smycze...Wyszłam z budynku i skierowałam się do psów.Dałam połowę smyczy mojemu "koledze" z pracy i po chwili wszystkie psy były gotowe na spacer.
-No to idziemy!-powiedziałam donośnym głosem
Więc ruszyliśmy.Psy ruszyły oczywiście pierwsze a my za nimi.Jakoś szybko mijał ten dzień nie mogłam sobie tego wyobrazić no ale co zrobić muszę pracować aby pomóc trochę mamie w utrzymaniu domu.Na spacerze rozmawialiśmy o naszym życiu co robimy,czym się interesujemy ale przyszło mi do głowy jedno dziwne ale bardzo kojące pytanie,więc postanowiłam zapytać:
-Naill dlaczego ty pracujesz jeżeli masz wszystko?
-Ana to sprawia mi po prostu frajdę lubię zwierzęta więc zapisałem się tu,żeby zapominać o tym życiu codziennym tu czuję się jak normalny chłopak.Nie jak gwiazda grająca na gitarze...-Słucham ty grasz na gitarze,jesteś gwiazdą?Czemu od razu nie mówiłeś?
-Nie mowie o takich rzeczach bo wolę,żebyś mnie uważała za normalnego chłopaka jak do tej pory.
-I tak będzie tylko bardzo się zdziwiłam tym co przed chwilą mi powiedziałeś.Ok no to od tej chwili traktuję cię jak normalnego chłopaka.Przysięgam-powiedziałam z uśmiechem i podałam mu rękę na zgodę,że nigdy go nie zdradzę.
-I tak trzymać może zostaniemy dobrymi znajomymi?
-Zgoda-uśmiechnęłam się patrząc niepewnie na jego niebieskie tęczówki
-Jesteś niesamowita Anabella,nigdy wcześniej nie znałam takiej dziewczyny jak ty.Mówię serio do tej pory wszystkie laski były dla mnie zazdrosnymi modnisiami.A ty taka nie jesteś-mówił i w pewniej chwili złapał mnie za rękę...
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Rozdział 4
Tańcząc...czułam jakbym latała.Nie miałam wtedy żadnych problemów bo o wszystkim zapominałam.Nic mnie nie obchodziło tu mogłam wszystko.Chciałabym tu zamieszkać i nikomu w życiu się nie pokazywać.Kocham to miejsce przychodziłam tu kiedy byłam jeszcze malutką dziewczynką ale wtedy patrzyłam na wszystkie dziewczyny które teraz stały się mistrzyniami baletu.Chciałabym znaleźć się na ich miejscu.Ale to moje niedoczekanie.Nie mamy pieniędzy na szkołę baletową ja tylko przychodzę tu dla przyjemności kiedy nie ma tu żadnej żywej duszy.Boję się jednego,że w końcu ktoś mnie tu przyłapie i będę miała wielkie nieprzyjemności,a tego nie chcę bo mam za dużo problemów w życiu.Ok na dziś wystarczy możemy iść do domu bo niedługo zrobi się ciemno.Otworzyć oczy....i znów stać się normalną dziewczyną to właśnie jest najgorsze w tym wszystkim wtedy jestem księżniczką która nie potrzebuje niczego bo wszystko ma...
-Ojej Rosy!-krzyknęłam
-Tak?-odpowiedziała z innej sali baletowej
-Gdzie ty chodzisz myślałam,że ktoś cię ukradł nie strasz mnie tak nigdy więcej ja idę się przebrać i idziemy do domu poczekasz tu na mnie?
-Dobrze...Anabella?
-Tak myszko?
-Pięknie dziś tańczyłaś jesteś najlepszą tancerką którą kiedykolwiek widziałam.Kocham Cię
-Oh dziękuję.Ja ciebie też bardzo k o c h a m.Poczekaj tu na mnie nigdzie nie odchodź.
Wchodząc do szatni szybko zdjęłam baletki a na ich miejscu wylądowały trampki.Kiedy już byłam gotowa do wyjścia krzyknęłam
-Rosy idziemy!
-Dobrze już idę Ana..
Wychodząc z budynku zauważyłam tego chłopka.Od razu zaczęłam panikować ale byłam z siostrą musiałam jakoś opanować sytuacje.Chciałam tylko,żeby Niall nas nie zauważył ale się nie udało.Chłopak od razu do nas podszedł pytając ze zdziwieniem w oczach:
-Ooo znów się spotykamy...To powiesz jak masz na imię?
-Yyy....
-Anabllla-wtrąciła moja młodsza siostra
- Śliczne imię chodzisz tu do szkoły tańca?
-Tak można to nazwać-odpowiedziałam niepokojąc się czy Niall będzie pytał dalej o coś o czym nie chcę opowiadać.
-Ana.Idziemy? Mamy jeszcze dużo drogi a zaraz będzie ciemno-powiedziała Rosy.
-Tak myszko już idziemy.Cześć Niall-powiedziałam niepewnie uśmiechając się do niego
-Może was odprowadzę?-zapytał z uśmiechem.
-Nie damy sobie radę,nie mamy tak daleko prawdę myszko?
-Tak ale może jak on chcę nas odprowadzić to zgódź się będziemy bezpieczniejsze.
-Nie kochanie zrozum damy sobie radę.Chodź już
****
Droga do domu minęła nam bardzo szybko nawet nie wiedziałam kiedy.Ale w końcu złapałam Nialla na śledzeniu mnie i mojej młodszej siostrzyczki.Postanowiłam iść do niego.Zaprowadziłam siostrę do domu.A sama poszłam sprawdzić czego chcę od nas ten chłopak...
Idąc zauważyłam uśmiech na jego twarzy powiedziałam:
-Poco za nami idziesz?
-Chciałem się dowiedzieć gdzie mieszasz...
-Proszę bardzo witam w moich skromnych progach teraz możesz już iść nie lubię jak ktoś nas śledzi.Chyba detektywem nie jesteś.
-Jasne,że nie a czemu tu mieszacie a nie gdzie indziej to przecież najgorsze osiedle jakie może być w tym mieście.
-No właśnie wiem...Ale nie damy rady nigdzie się przeprowadzić niestety nie mamy pieniędzy na dom na nic.Na szkołę tańca...
-Czyli do niej nie chodzisz?
-No nie tylko przychodzę kiedy nikogo tam nie ma-powiedziałam ze smutkiem
-Anabella.Będziesz tak miła i uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi?
-Ale ja nie umiem uczynić cię najszczęśliwszym...
-Umiesz.Ana chcę wam pomóc wasze warunki są niesamowicie niedopuszczalne twoja rodzina nie powinna tu mieszkać.Przyjmij moją propozycje.Dam ci pieniądze albo przeprowadzicie się na jakiś czas do mnie dopóki nie znajdziecie jakiegoś dobrego mieszkania.Błagam zgódź się chcę wam pomóc.
-To dla ciebie takie łatwe Niall z czego ci oddamy te pieniądze nie mamy za co żyć tak naprawdę a ty chcesz nam pożyczać fortunę nie.Nie zgadzam się-powiedziałam biegnąc w stronę domu.
-Anabella!!Stój-usłyszałam tylko to i jego bieg za mną nie zatrzymywałam się nie chcąc żeby mnie złapał.Miałam tylko nadzieję,że nigdy więcej go nie spotkam na swojej drodze.
*********************************************************************************
Więc tak mamy 4 rozdział.Nie jest niestety za długi.Kolejny rozdział pojawi się na pewno już w roku 2015.Więc życzę wszystkim czytelnikom.Szczęśliwego nowego roku 2015 ;3 Pozdrawiam Gorąco.
Tańcząc...czułam jakbym latała.Nie miałam wtedy żadnych problemów bo o wszystkim zapominałam.Nic mnie nie obchodziło tu mogłam wszystko.Chciałabym tu zamieszkać i nikomu w życiu się nie pokazywać.Kocham to miejsce przychodziłam tu kiedy byłam jeszcze malutką dziewczynką ale wtedy patrzyłam na wszystkie dziewczyny które teraz stały się mistrzyniami baletu.Chciałabym znaleźć się na ich miejscu.Ale to moje niedoczekanie.Nie mamy pieniędzy na szkołę baletową ja tylko przychodzę tu dla przyjemności kiedy nie ma tu żadnej żywej duszy.Boję się jednego,że w końcu ktoś mnie tu przyłapie i będę miała wielkie nieprzyjemności,a tego nie chcę bo mam za dużo problemów w życiu.Ok na dziś wystarczy możemy iść do domu bo niedługo zrobi się ciemno.Otworzyć oczy....i znów stać się normalną dziewczyną to właśnie jest najgorsze w tym wszystkim wtedy jestem księżniczką która nie potrzebuje niczego bo wszystko ma...
-Ojej Rosy!-krzyknęłam-Tak?-odpowiedziała z innej sali baletowej
-Gdzie ty chodzisz myślałam,że ktoś cię ukradł nie strasz mnie tak nigdy więcej ja idę się przebrać i idziemy do domu poczekasz tu na mnie?
-Dobrze...Anabella?
-Tak myszko?
-Pięknie dziś tańczyłaś jesteś najlepszą tancerką którą kiedykolwiek widziałam.Kocham Cię
-Oh dziękuję.Ja ciebie też bardzo k o c h a m.Poczekaj tu na mnie nigdzie nie odchodź.
Wchodząc do szatni szybko zdjęłam baletki a na ich miejscu wylądowały trampki.Kiedy już byłam gotowa do wyjścia krzyknęłam
-Rosy idziemy!
-Dobrze już idę Ana..
Wychodząc z budynku zauważyłam tego chłopka.Od razu zaczęłam panikować ale byłam z siostrą musiałam jakoś opanować sytuacje.Chciałam tylko,żeby Niall nas nie zauważył ale się nie udało.Chłopak od razu do nas podszedł pytając ze zdziwieniem w oczach:
-Ooo znów się spotykamy...To powiesz jak masz na imię?
-Yyy....
-Anabllla-wtrąciła moja młodsza siostra
- Śliczne imię chodzisz tu do szkoły tańca?
-Tak można to nazwać-odpowiedziałam niepokojąc się czy Niall będzie pytał dalej o coś o czym nie chcę opowiadać.
-Ana.Idziemy? Mamy jeszcze dużo drogi a zaraz będzie ciemno-powiedziała Rosy.
-Tak myszko już idziemy.Cześć Niall-powiedziałam niepewnie uśmiechając się do niego
-Może was odprowadzę?-zapytał z uśmiechem.
-Nie damy sobie radę,nie mamy tak daleko prawdę myszko?
-Tak ale może jak on chcę nas odprowadzić to zgódź się będziemy bezpieczniejsze.
-Nie kochanie zrozum damy sobie radę.Chodź już
****
Droga do domu minęła nam bardzo szybko nawet nie wiedziałam kiedy.Ale w końcu złapałam Nialla na śledzeniu mnie i mojej młodszej siostrzyczki.Postanowiłam iść do niego.Zaprowadziłam siostrę do domu.A sama poszłam sprawdzić czego chcę od nas ten chłopak...
Idąc zauważyłam uśmiech na jego twarzy powiedziałam:
-Poco za nami idziesz?
-Chciałem się dowiedzieć gdzie mieszasz...
-Proszę bardzo witam w moich skromnych progach teraz możesz już iść nie lubię jak ktoś nas śledzi.Chyba detektywem nie jesteś.
-Jasne,że nie a czemu tu mieszacie a nie gdzie indziej to przecież najgorsze osiedle jakie może być w tym mieście.
-No właśnie wiem...Ale nie damy rady nigdzie się przeprowadzić niestety nie mamy pieniędzy na dom na nic.Na szkołę tańca...-Czyli do niej nie chodzisz?
-No nie tylko przychodzę kiedy nikogo tam nie ma-powiedziałam ze smutkiem
-Anabella.Będziesz tak miła i uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi?
-Ale ja nie umiem uczynić cię najszczęśliwszym...
-Umiesz.Ana chcę wam pomóc wasze warunki są niesamowicie niedopuszczalne twoja rodzina nie powinna tu mieszkać.Przyjmij moją propozycje.Dam ci pieniądze albo przeprowadzicie się na jakiś czas do mnie dopóki nie znajdziecie jakiegoś dobrego mieszkania.Błagam zgódź się chcę wam pomóc.
-To dla ciebie takie łatwe Niall z czego ci oddamy te pieniądze nie mamy za co żyć tak naprawdę a ty chcesz nam pożyczać fortunę nie.Nie zgadzam się-powiedziałam biegnąc w stronę domu.
-Anabella!!Stój-usłyszałam tylko to i jego bieg za mną nie zatrzymywałam się nie chcąc żeby mnie złapał.Miałam tylko nadzieję,że nigdy więcej go nie spotkam na swojej drodze.
*********************************************************************************
Więc tak mamy 4 rozdział.Nie jest niestety za długi.Kolejny rozdział pojawi się na pewno już w roku 2015.Więc życzę wszystkim czytelnikom.Szczęśliwego nowego roku 2015 ;3 Pozdrawiam Gorąco.
niedziela, 28 grudnia 2014
Rozdział 3 ...
Kiedy chłopak wziął pieska i włożył do klatki.Ja myślałam czy dobrze zrobię kiedy zapytam go jak ma na imię nie do końca umiałam rozmawiać z chłopakami bo to sprawiało mi trudność,zawsze zaczynałam panikować i jąkałam się jakbym zobaczyła ducha,ale teraz wzięłam się na odwagę i zapytałam:
-Mam takie pytanie...
-Pytaj śmiało-odpowiedział z uśmiechem
-Jak masz na imię?
-Niall.A ty?
-Jaaa..yyy-zaczęło się Niall zapytał mnie jak mam na imię,a ja spanikowałam i wybiegłam z budynku.Boże jaki,ze mnie jest tchórz przecież on zapytał tylko jak mam na imię.Dobiegłam do domu wzięłam klucze z kieszeni i otworzyłam mieszkanie.W którym nie było za czysto bo mama nie ma teraz czasu sprzątać ja z Rosy chodzę do szkoły.Ale wpadłam na pomysł Nie muszę iść dziś do szkoły jest już 4 lekcja nie opłaca mi się,tylko wyjdę po moją młodszą siostrę za 45 minut.I razem weźmiemy się za sprzątanie mieszkania.A ja teraz muszę iść wysuszyć włosy i ubrać się w suche rzeczy nie chcę być chora...Weszłam do łazienki na górze i wzięłam suszarkę wysuszyłam włosy co zajęło mi dobre 8 minut.Wyszłam z łazienki i skierowałam się do pokoju wyjęłam czyste ubrania i szybko się w nie przebrałam.Po czym wzięłam się za sprzątanie.Zaczęłam od naszej całkiem przyzwoitej kuchni.Wzięłam płyn i umyłam naczynia.Potem przetarłam wszystkie blaty od szafek i stół.Kiedy skończyłam postawiłam na środku stolika bukiet kwiatów który leżał na górnej szafeczce razem z innymi niepotrzebnymi na ten dzień rzeczami od razu zrobiła się inna atmosfera.Byłam zadowolona z tego,że mogę w taki sposób pomóc mamię.Mam nadzieje,że się ucieszy kiedy zobaczy cały czysty dom.Wzięłam szmatkę i szczotkę idąc dalej....Salon.Musi być zawsze najładniejszy i najczyściejszy moim zdaniem tu spotyka się cała rodzina i tak dalej.Więc postanowiłam,że tu wszystkie szafki nawet te na górze zostaną posprzątane.Zdjęłam wszystko z góry i zaczęłam sprawnie wycierać.Chyba nikt tam nie sprzątał od wieków,Mieszkała tam nie jedna warstwa kurzu tylko może ze trzy,Kiedy to ścierałam zaczęłam kaszleć i kichać.Ale nie poddawałam się i ścierałam dalej.Po tym co udało mi się zetrzeć przyozdobiłam szare bure szafki żeby wyglądały bardziej sympatyczniej.Wzięłam wazonik i zasypałam tak kolorowych kuleczek.Postawiłam...Potem robiłam tak z wszystkimi rzeczami aby ten dom stał się chociaż trochę ładniejszy.Po odkurzałam,pozamiatałam i tak skończyłam całe pierwsze piętro teraz tylko pokój mój i Rosy.Ale to zrobię kiedy wrócę z siostrą ze szkoły bo muszę po nią wyjść.Zarzuciłam na siebie torebkę.I wyszłam biegnąc w stronę szkoły do której chodziła myszka.Kiedy doszłam zobaczyłam jak moja młodsza siostrzyczka rozmawia z innymi dziewczynkami,ale normalnie jak przyjaciółka z przyjaciółką na ten widok zaczęłam się cieszyć,że w końcu Rosy znalazła swoją bratnią duszę.Moje myślenie przerwał krzyk dobiegający z naprzeciwka:
-Anabella!
-Myszko co się stało?-zapytałam przestraszona
-Dziękuję.Wiesz twoja rozmowa z moją panią poskutkowała i teraz mam przyjaciółkę
-Tak? No widzisz.Kochana jak będziemy w domku musimy posprzątać twój pokój potem zjesz obiad i odrobisz lekcje.
-Aaa sala baletowa?
-Po skończeniu wszystkiego pójdziemy i potańczymy okey?
-Dobrze-powiedziała uśmiechając się do mnie.Kiedy zaczęliśmy iść wszyscy żegnali się z moją siostrą a ona już nie mogła i pociągnęła mnie za rękę,żebyśmy szły szybciej.
***
Po 10 minutach drogi w końcu doszliśmy do domu.Rosy weszła zdjęła buty i ustała w progu drzwi dziwiąc się,że tu zrobiło się tak czysto i ładnie po chwili usłyszałam:
-Ty tak to sama zrobiłaś?
-Tak ale teraz ty mi pomożesz posprzątać swój pokój dobrze?
-Dobrze...
Po naszej krótkiej rozmowie weszliśmy na górę do pokoju myszki.Tam dopiero było lalek,domków,figurek i innych nie potrzebnych rzeczy nawet znalazła się tam malutka figurka od taty.Dla mnie.Ale jestem wdzięczna mojej małej siostrze,że wzięła to z mojego pokoju.
-Ok myszka więc tak co ci nie potrzebne trzeba wyrzucić wytrzeć kurze poukładać ładnie książki i inne rzeczy dobrze?
-Tak jest kapitanie-roześmiała się
-Aaa teraz ja cię zostawiam i idę do swojego pokoju też sprzątać.
-Okey jak skończę to cię zawołam.
-Dobra..Minęła godzina ja już skończyłam a Rosy jeszcze nie wołała,więc postanowiłam do niej zajrzeć.Kiedy weszłam zobaczyłam małą dziewczynę która zasnęła na swoim łóżku ale..nie zawiodła mnie wszystko było pięknie poukładane kurze pościerane wszystkie nie potrzebne rzeczy powyrzucane i z tego byłam bardzo dumna.Ustałam nad łóżkiem na którym leżała Rosy i pocałowałam ją w czoło po czym po cichu skierowałam się do wyjścia,żeby zrobić coś na obiad.Wzięłam z lodówki garnuszek z zupą i ugrzałam na małym gazie.Kiedy zupa była gotowa poszłam obudzić Rosy do jedzenia wlałam jej do miseczki i sobie postawiłam na stół i zaczęliśmy jeść.Po skończeniu siostra wzięła książki i odrabiała lekcje.Zajęło jej to może nie całe 40 minut potem.Powiedziała:
-Anabella już skończyłam możemy iść do sali baletowej?
-Jasne tylko wezmę strój i baletki-weszłam na górę i wzięłam torbę w której znajdywały się rzeczy potrzebne do tańca.Mieliśmy trochę drogi do sali ale to nic dobrze nam zrobi taki wypad z domu na świeżym powietrzu.Zeszłam na dół założyłam swoje trampki i wyszliśmy z domu zamykając za sobą drzwi.Gadaliśmy dziś o szkole z moją siostrą a ja siedziałam cicho bo nie było co opowiadać ona..ona opowiadała i opowiadała jak to fajnie dziś było w szkole,że wreszcie ma przyjaciółki,że już przestały ją obgadywać i wyzywać.A ja tylko słuchałam z uśmiechem,że w końcu stało się coś dobrego dla mojej siostry.
*30 minut później*
Dochodząc na miejsce westchnęłam i pomyślałam:Nareszcie jestem tu,gdzie mogę odpocząć od tych wszystkich codziennych spraw...Tu czuję się jak księżniczka.Mogę wszystko.Co mi się podoba.
Moją myśl przerwała Rosy która chciała,żebym coś zatańczyła ja nie chciałam jej rozczarować i poszłam się przebrać zrzuciłam z siebie ubrania codzienne i założyłam strój do baletu,zdjęłam moje trampki i założyłam swoje balerinki w których ostatnio tańczyłam chyba dwa tygodnie temu.Wyszłam na środek sali i zaczęłam tańczyć.
Kiedy chłopak wziął pieska i włożył do klatki.Ja myślałam czy dobrze zrobię kiedy zapytam go jak ma na imię nie do końca umiałam rozmawiać z chłopakami bo to sprawiało mi trudność,zawsze zaczynałam panikować i jąkałam się jakbym zobaczyła ducha,ale teraz wzięłam się na odwagę i zapytałam:
-Mam takie pytanie...-Pytaj śmiało-odpowiedział z uśmiechem
-Jak masz na imię?
-Niall.A ty?
-Jaaa..yyy-zaczęło się Niall zapytał mnie jak mam na imię,a ja spanikowałam i wybiegłam z budynku.Boże jaki,ze mnie jest tchórz przecież on zapytał tylko jak mam na imię.Dobiegłam do domu wzięłam klucze z kieszeni i otworzyłam mieszkanie.W którym nie było za czysto bo mama nie ma teraz czasu sprzątać ja z Rosy chodzę do szkoły.Ale wpadłam na pomysł Nie muszę iść dziś do szkoły jest już 4 lekcja nie opłaca mi się,tylko wyjdę po moją młodszą siostrę za 45 minut.I razem weźmiemy się za sprzątanie mieszkania.A ja teraz muszę iść wysuszyć włosy i ubrać się w suche rzeczy nie chcę być chora...Weszłam do łazienki na górze i wzięłam suszarkę wysuszyłam włosy co zajęło mi dobre 8 minut.Wyszłam z łazienki i skierowałam się do pokoju wyjęłam czyste ubrania i szybko się w nie przebrałam.Po czym wzięłam się za sprzątanie.Zaczęłam od naszej całkiem przyzwoitej kuchni.Wzięłam płyn i umyłam naczynia.Potem przetarłam wszystkie blaty od szafek i stół.Kiedy skończyłam postawiłam na środku stolika bukiet kwiatów który leżał na górnej szafeczce razem z innymi niepotrzebnymi na ten dzień rzeczami od razu zrobiła się inna atmosfera.Byłam zadowolona z tego,że mogę w taki sposób pomóc mamię.Mam nadzieje,że się ucieszy kiedy zobaczy cały czysty dom.Wzięłam szmatkę i szczotkę idąc dalej....Salon.Musi być zawsze najładniejszy i najczyściejszy moim zdaniem tu spotyka się cała rodzina i tak dalej.Więc postanowiłam,że tu wszystkie szafki nawet te na górze zostaną posprzątane.Zdjęłam wszystko z góry i zaczęłam sprawnie wycierać.Chyba nikt tam nie sprzątał od wieków,Mieszkała tam nie jedna warstwa kurzu tylko może ze trzy,Kiedy to ścierałam zaczęłam kaszleć i kichać.Ale nie poddawałam się i ścierałam dalej.Po tym co udało mi się zetrzeć przyozdobiłam szare bure szafki żeby wyglądały bardziej sympatyczniej.Wzięłam wazonik i zasypałam tak kolorowych kuleczek.Postawiłam...Potem robiłam tak z wszystkimi rzeczami aby ten dom stał się chociaż trochę ładniejszy.Po odkurzałam,pozamiatałam i tak skończyłam całe pierwsze piętro teraz tylko pokój mój i Rosy.Ale to zrobię kiedy wrócę z siostrą ze szkoły bo muszę po nią wyjść.Zarzuciłam na siebie torebkę.I wyszłam biegnąc w stronę szkoły do której chodziła myszka.Kiedy doszłam zobaczyłam jak moja młodsza siostrzyczka rozmawia z innymi dziewczynkami,ale normalnie jak przyjaciółka z przyjaciółką na ten widok zaczęłam się cieszyć,że w końcu Rosy znalazła swoją bratnią duszę.Moje myślenie przerwał krzyk dobiegający z naprzeciwka:
-Anabella!
-Myszko co się stało?-zapytałam przestraszona
-Dziękuję.Wiesz twoja rozmowa z moją panią poskutkowała i teraz mam przyjaciółkę
-Tak? No widzisz.Kochana jak będziemy w domku musimy posprzątać twój pokój potem zjesz obiad i odrobisz lekcje.
-Aaa sala baletowa?
-Po skończeniu wszystkiego pójdziemy i potańczymy okey?
-Dobrze-powiedziała uśmiechając się do mnie.Kiedy zaczęliśmy iść wszyscy żegnali się z moją siostrą a ona już nie mogła i pociągnęła mnie za rękę,żebyśmy szły szybciej.
***
Po 10 minutach drogi w końcu doszliśmy do domu.Rosy weszła zdjęła buty i ustała w progu drzwi dziwiąc się,że tu zrobiło się tak czysto i ładnie po chwili usłyszałam:
-Ty tak to sama zrobiłaś?
-Tak ale teraz ty mi pomożesz posprzątać swój pokój dobrze?
-Dobrze...
Po naszej krótkiej rozmowie weszliśmy na górę do pokoju myszki.Tam dopiero było lalek,domków,figurek i innych nie potrzebnych rzeczy nawet znalazła się tam malutka figurka od taty.Dla mnie.Ale jestem wdzięczna mojej małej siostrze,że wzięła to z mojego pokoju.-Ok myszka więc tak co ci nie potrzebne trzeba wyrzucić wytrzeć kurze poukładać ładnie książki i inne rzeczy dobrze?
-Tak jest kapitanie-roześmiała się
-Aaa teraz ja cię zostawiam i idę do swojego pokoju też sprzątać.
-Okey jak skończę to cię zawołam.
-Dobra..Minęła godzina ja już skończyłam a Rosy jeszcze nie wołała,więc postanowiłam do niej zajrzeć.Kiedy weszłam zobaczyłam małą dziewczynę która zasnęła na swoim łóżku ale..nie zawiodła mnie wszystko było pięknie poukładane kurze pościerane wszystkie nie potrzebne rzeczy powyrzucane i z tego byłam bardzo dumna.Ustałam nad łóżkiem na którym leżała Rosy i pocałowałam ją w czoło po czym po cichu skierowałam się do wyjścia,żeby zrobić coś na obiad.Wzięłam z lodówki garnuszek z zupą i ugrzałam na małym gazie.Kiedy zupa była gotowa poszłam obudzić Rosy do jedzenia wlałam jej do miseczki i sobie postawiłam na stół i zaczęliśmy jeść.Po skończeniu siostra wzięła książki i odrabiała lekcje.Zajęło jej to może nie całe 40 minut potem.Powiedziała:
-Anabella już skończyłam możemy iść do sali baletowej?
-Jasne tylko wezmę strój i baletki-weszłam na górę i wzięłam torbę w której znajdywały się rzeczy potrzebne do tańca.Mieliśmy trochę drogi do sali ale to nic dobrze nam zrobi taki wypad z domu na świeżym powietrzu.Zeszłam na dół założyłam swoje trampki i wyszliśmy z domu zamykając za sobą drzwi.Gadaliśmy dziś o szkole z moją siostrą a ja siedziałam cicho bo nie było co opowiadać ona..ona opowiadała i opowiadała jak to fajnie dziś było w szkole,że wreszcie ma przyjaciółki,że już przestały ją obgadywać i wyzywać.A ja tylko słuchałam z uśmiechem,że w końcu stało się coś dobrego dla mojej siostry.
*30 minut później* Dochodząc na miejsce westchnęłam i pomyślałam:Nareszcie jestem tu,gdzie mogę odpocząć od tych wszystkich codziennych spraw...Tu czuję się jak księżniczka.Mogę wszystko.Co mi się podoba.
Moją myśl przerwała Rosy która chciała,żebym coś zatańczyła ja nie chciałam jej rozczarować i poszłam się przebrać zrzuciłam z siebie ubrania codzienne i założyłam strój do baletu,zdjęłam moje trampki i założyłam swoje balerinki w których ostatnio tańczyłam chyba dwa tygodnie temu.Wyszłam na środek sali i zaczęłam tańczyć.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

.gif)

.gif)