poniedziałek, 29 grudnia 2014

Rozdział 4

Tańcząc...czułam jakbym latała.Nie miałam wtedy żadnych problemów bo o wszystkim zapominałam.Nic mnie nie obchodziło tu mogłam wszystko.Chciałabym tu zamieszkać i nikomu w życiu się nie pokazywać.Kocham to miejsce przychodziłam tu kiedy byłam jeszcze malutką dziewczynką ale wtedy patrzyłam na wszystkie dziewczyny które teraz stały się mistrzyniami baletu.Chciałabym znaleźć się na ich miejscu.Ale to moje niedoczekanie.Nie mamy pieniędzy na szkołę baletową ja tylko przychodzę tu dla przyjemności kiedy nie ma tu żadnej żywej duszy.Boję się jednego,że w końcu ktoś mnie tu przyłapie i będę miała wielkie nieprzyjemności,a tego nie chcę bo mam za dużo problemów w życiu.Ok na dziś wystarczy możemy iść do domu bo niedługo zrobi się ciemno.Otworzyć oczy....i znów stać się normalną dziewczyną to właśnie jest najgorsze w tym wszystkim wtedy jestem księżniczką która nie potrzebuje niczego bo wszystko ma...

-Ojej Rosy!-krzyknęłam
-Tak?-odpowiedziała z innej sali baletowej
-Gdzie ty chodzisz myślałam,że ktoś cię ukradł nie strasz mnie tak nigdy więcej ja idę się przebrać i idziemy do domu poczekasz tu na mnie?
-Dobrze...Anabella?
-Tak myszko?
-Pięknie dziś tańczyłaś jesteś najlepszą tancerką którą kiedykolwiek widziałam.Kocham Cię
-Oh dziękuję.Ja ciebie też bardzo k o c h a m.Poczekaj tu na mnie nigdzie nie odchodź.
Wchodząc do szatni szybko zdjęłam baletki a na ich miejscu wylądowały trampki.Kiedy już byłam gotowa do wyjścia krzyknęłam
-Rosy idziemy!
-Dobrze już idę Ana..
Wychodząc z budynku zauważyłam tego chłopka.Od razu zaczęłam panikować ale byłam z siostrą musiałam jakoś opanować sytuacje.Chciałam tylko,żeby Niall nas nie zauważył ale się nie udało.Chłopak od razu do nas podszedł pytając ze zdziwieniem w oczach:
-Ooo znów się spotykamy...To powiesz jak masz na imię?
-Yyy....
-Anabllla-wtrąciła moja młodsza siostra
- Śliczne imię chodzisz tu do szkoły tańca?
-Tak można to nazwać-odpowiedziałam niepokojąc się czy Niall będzie pytał dalej o coś o czym nie chcę opowiadać.
-Ana.Idziemy? Mamy jeszcze dużo drogi a zaraz będzie ciemno-powiedziała Rosy.
-Tak myszko już idziemy.Cześć Niall-powiedziałam niepewnie uśmiechając się do niego
-Może was odprowadzę?-zapytał z uśmiechem.
-Nie damy sobie radę,nie mamy tak daleko prawdę myszko?
-Tak ale może jak on chcę nas odprowadzić to zgódź się będziemy bezpieczniejsze.
-Nie kochanie zrozum damy sobie radę.Chodź już
                                                                                                     ****

Droga do domu minęła nam bardzo szybko nawet nie wiedziałam kiedy.Ale w końcu złapałam Nialla na śledzeniu mnie i mojej młodszej siostrzyczki.Postanowiłam iść do  niego.Zaprowadziłam siostrę do domu.A sama poszłam sprawdzić czego chcę od nas ten chłopak...
Idąc zauważyłam uśmiech na jego twarzy powiedziałam:
-Poco za nami idziesz?
-Chciałem się dowiedzieć gdzie mieszasz...
-Proszę bardzo witam w moich skromnych progach teraz możesz już iść nie lubię jak ktoś nas śledzi.Chyba detektywem nie jesteś.
-Jasne,że nie a czemu tu mieszacie a nie gdzie indziej to przecież najgorsze osiedle jakie może być w tym mieście.
-No właśnie wiem...Ale nie damy rady nigdzie się przeprowadzić niestety nie mamy pieniędzy na dom na nic.Na szkołę tańca...
-Czyli do niej nie chodzisz?
-No nie tylko przychodzę kiedy nikogo tam nie ma-powiedziałam ze smutkiem
-Anabella.Będziesz tak miła i uczynisz mnie najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi?
-Ale ja nie umiem uczynić cię najszczęśliwszym...
-Umiesz.Ana chcę wam pomóc wasze warunki są niesamowicie niedopuszczalne twoja rodzina nie powinna tu mieszkać.Przyjmij moją propozycje.Dam ci pieniądze albo przeprowadzicie się na jakiś czas do mnie dopóki nie znajdziecie jakiegoś dobrego mieszkania.Błagam zgódź się chcę wam pomóc.
-To dla ciebie takie łatwe Niall z czego ci oddamy te pieniądze nie mamy za co żyć tak naprawdę a ty chcesz nam pożyczać fortunę nie.Nie zgadzam się-powiedziałam biegnąc w stronę domu.
-Anabella!!Stój-usłyszałam tylko to i jego bieg za mną nie zatrzymywałam się nie chcąc żeby mnie złapał.Miałam tylko nadzieję,że nigdy więcej go nie spotkam na swojej drodze.

*********************************************************************************

Więc tak mamy 4 rozdział.Nie jest niestety za długi.Kolejny rozdział pojawi się na pewno już w roku 2015.Więc życzę wszystkim czytelnikom.Szczęśliwego nowego roku 2015 ;3                                                                                                                 Pozdrawiam Gorąco.

niedziela, 28 grudnia 2014

Rozdział 3 ...

Kiedy chłopak wziął pieska i włożył do klatki.Ja myślałam czy dobrze zrobię kiedy zapytam go jak ma na imię nie do końca umiałam rozmawiać z chłopakami bo to sprawiało mi trudność,zawsze zaczynałam panikować i jąkałam się jakbym zobaczyła ducha,ale teraz wzięłam się na odwagę i zapytałam:
-Mam takie pytanie...
-Pytaj śmiało-odpowiedział z uśmiechem
-Jak masz na imię?
-Niall.A ty?
-Jaaa..yyy-zaczęło się Niall zapytał mnie jak mam na imię,a ja spanikowałam i wybiegłam z budynku.Boże jaki,ze mnie jest tchórz przecież on zapytał tylko jak mam na imię.Dobiegłam do domu wzięłam klucze z kieszeni i otworzyłam mieszkanie.W którym nie było za czysto bo mama nie ma teraz czasu sprzątać ja z Rosy chodzę do szkoły.Ale wpadłam na pomysł Nie muszę iść dziś do szkoły jest już 4 lekcja nie opłaca mi się,tylko wyjdę po moją młodszą siostrę za 45 minut.I razem weźmiemy się za sprzątanie mieszkania.A ja teraz muszę iść wysuszyć włosy i ubrać się w suche rzeczy nie chcę być chora...Weszłam do łazienki na górze i wzięłam suszarkę wysuszyłam włosy co zajęło mi dobre 8 minut.Wyszłam z łazienki i skierowałam się do pokoju wyjęłam czyste ubrania i szybko się w nie przebrałam.Po czym wzięłam się za sprzątanie.Zaczęłam od naszej całkiem przyzwoitej kuchni.Wzięłam płyn i umyłam naczynia.Potem przetarłam wszystkie blaty od szafek i stół.Kiedy skończyłam postawiłam na środku stolika bukiet kwiatów który leżał na górnej szafeczce razem z innymi niepotrzebnymi na ten dzień rzeczami od razu zrobiła się inna atmosfera.Byłam zadowolona z tego,że mogę w taki sposób pomóc mamię.Mam nadzieje,że się ucieszy kiedy zobaczy cały czysty dom.Wzięłam szmatkę i szczotkę idąc dalej....Salon.Musi  być zawsze najładniejszy i najczyściejszy moim zdaniem tu spotyka się cała rodzina i tak dalej.Więc postanowiłam,że tu wszystkie szafki nawet te na górze zostaną posprzątane.Zdjęłam wszystko z góry i zaczęłam sprawnie wycierać.Chyba nikt tam nie sprzątał od wieków,Mieszkała tam nie jedna warstwa kurzu tylko może ze trzy,Kiedy to ścierałam zaczęłam kaszleć i kichać.Ale nie poddawałam się i ścierałam dalej.Po tym co udało mi się zetrzeć przyozdobiłam szare bure szafki żeby wyglądały bardziej sympatyczniej.Wzięłam wazonik i zasypałam tak kolorowych kuleczek.Postawiłam...Potem robiłam tak z wszystkimi rzeczami aby ten dom stał się chociaż trochę ładniejszy.Po odkurzałam,pozamiatałam i tak skończyłam całe pierwsze piętro teraz tylko pokój mój i Rosy.Ale to zrobię kiedy wrócę z siostrą ze szkoły bo muszę po nią wyjść.Zarzuciłam na siebie torebkę.I wyszłam biegnąc w stronę szkoły  do której chodziła myszka.Kiedy doszłam zobaczyłam jak moja młodsza siostrzyczka rozmawia z innymi dziewczynkami,ale normalnie jak przyjaciółka z przyjaciółką na ten widok zaczęłam się cieszyć,że w końcu Rosy znalazła swoją bratnią duszę.Moje myślenie przerwał krzyk dobiegający z naprzeciwka:
-Anabella!
-Myszko co się stało?-zapytałam przestraszona
-Dziękuję.Wiesz twoja rozmowa z moją panią poskutkowała i teraz mam przyjaciółkę
-Tak? No widzisz.Kochana jak będziemy w domku musimy posprzątać twój pokój potem zjesz obiad i odrobisz lekcje.
-Aaa sala baletowa?
-Po skończeniu wszystkiego pójdziemy i potańczymy okey?
-Dobrze-powiedziała uśmiechając się do mnie.Kiedy zaczęliśmy iść wszyscy żegnali się z moją siostrą a ona już nie mogła i pociągnęła mnie za rękę,żebyśmy szły szybciej.
                                                                                                               
                                                                                                                                 ***

Po 10 minutach drogi w końcu doszliśmy do domu.Rosy weszła zdjęła buty i ustała w progu drzwi dziwiąc się,że tu zrobiło się tak czysto i ładnie po chwili usłyszałam:
-Ty tak to sama zrobiłaś?
-Tak ale teraz ty mi pomożesz posprzątać swój pokój dobrze?
-Dobrze...
Po naszej krótkiej rozmowie weszliśmy na górę do pokoju myszki.Tam dopiero było lalek,domków,figurek i innych nie potrzebnych rzeczy nawet znalazła się tam malutka figurka od taty.Dla mnie.Ale jestem wdzięczna mojej małej siostrze,że wzięła to z mojego pokoju.
-Ok myszka więc tak co ci nie potrzebne trzeba wyrzucić wytrzeć kurze poukładać ładnie książki i inne rzeczy dobrze?
-Tak jest kapitanie-roześmiała się
-Aaa teraz ja cię zostawiam i idę do swojego pokoju też sprzątać.
-Okey jak skończę to cię zawołam.
-Dobra..Minęła godzina ja już skończyłam a Rosy jeszcze nie wołała,więc postanowiłam do niej zajrzeć.Kiedy weszłam zobaczyłam małą dziewczynę która zasnęła na swoim łóżku ale..nie zawiodła mnie wszystko było pięknie poukładane kurze pościerane wszystkie nie potrzebne rzeczy powyrzucane i z tego byłam bardzo dumna.Ustałam nad łóżkiem na którym leżała Rosy i pocałowałam ją w czoło po czym po cichu skierowałam się do wyjścia,żeby zrobić coś na obiad.Wzięłam z lodówki garnuszek z zupą i ugrzałam na małym gazie.Kiedy zupa była gotowa poszłam obudzić Rosy do jedzenia wlałam jej do miseczki i sobie postawiłam na stół i zaczęliśmy jeść.Po skończeniu siostra wzięła książki i odrabiała lekcje.Zajęło jej to może nie całe 40 minut potem.Powiedziała:
-Anabella już skończyłam możemy iść do sali baletowej?
-Jasne tylko wezmę strój i baletki-weszłam na górę i wzięłam torbę w której znajdywały się rzeczy potrzebne do tańca.Mieliśmy trochę drogi do sali ale to nic dobrze nam zrobi taki wypad z domu na świeżym powietrzu.Zeszłam na dół założyłam swoje trampki i wyszliśmy z domu zamykając za sobą drzwi.Gadaliśmy dziś o szkole z moją siostrą a ja siedziałam cicho bo nie było co opowiadać ona..ona opowiadała i opowiadała jak to fajnie dziś było w szkole,że wreszcie ma przyjaciółki,że już przestały ją obgadywać i wyzywać.A ja tylko słuchałam z uśmiechem,że w końcu stało się coś dobrego dla mojej siostry.
*30 minut później*
Dochodząc na miejsce westchnęłam i pomyślałam:Nareszcie jestem tu,gdzie mogę odpocząć od tych wszystkich codziennych spraw...Tu czuję się jak księżniczka.Mogę wszystko.Co mi się podoba.
Moją myśl przerwała Rosy która chciała,żebym coś zatańczyła ja nie chciałam jej rozczarować i poszłam się przebrać zrzuciłam z siebie ubrania codzienne i założyłam strój do baletu,zdjęłam moje trampki i założyłam swoje balerinki w których ostatnio tańczyłam chyba dwa tygodnie temu.Wyszłam na środek sali i zaczęłam tańczyć.

środa, 17 grudnia 2014

Rozdział 2

Idąc sobie przez miasto myślałam o naszym życiu czyli mamy,Rosi i moim.Nie było to najlepsze co mogło mnie spotkać.Dlatego,że naprawdę jesteśmy biedni tata...zostawił nas kiedy miałam 7 latka.Od tej pory nawet się do nas nie odezwał.Pewnie leży gdzieś na jakiejś wyspie a obok siebie ma nową żonę.Nie myślę o tym bo jest mi bardzo przykro,podziwiam moją mamę która haruje w pracy nadgodziny.Kiedyś sama zaproponowałam mamie,że pomogę jej zdobywać pieniądze i zacznę pracować.Ale ona oczywiście jest uparta i zaprzecza.No chociaż wiem po kim to mam.Oh zaraz będzie dzwonek na pierwszą lekcje...Za pomniałam całkiem o szkole.Muszę się teraz spieszyć.Jedno jest pewne jeden w-f będę miała już za sobą.

*15 minut później*

Już jestem teraz tylko zejść do szatni i zdjąć kurtkę.Mam nadzieję,że jak wejdę nic mnie tam upokarzającego nie spotka...Krok od drzwi bać się czy nie bać?I tak się boję ale tego nie pokazuję.Przecież jestem twarda.Tak mam codziennie tylko upokarzanie i obgadywanie.Co ja zawiniłam,że jestem ta najgorsza,nie wiem ale od zawsze tak było i chyba nic się nie zmieni do póki będę w tej szkole.No właśnie nic się nie zmieni!Wchodząc do szatni wylało się na mnie całe wiadro wody.Wszyscy zaczęli się śmiać jaka jestem pierdoła.
-Tego już za wiele!-krzyknęłam agresywnie
-Ho ho ale się ciebie boimy-odpowiedziała Emma
-Na prawdę znów coś tam ci zaiskrzyło w tych szarych komórkach bo masz rację bój się pogadamy inaczej!Jak dziewczyna z dziewczyną-po moich słowach rozległa się cisza.Minuta...dwie minuty minęły a ja stałam nieruchomo,aż zadałam sobie sprawę z tego,że wszyscy czekają na bójkę moją i Emmy.No to trzeba zacząć coś robić i przestać tak się traktować przez innych.Walka...zaczęta!Wszyscy krzyczeli a ja zaczęłam szarpać za włosy tą lalunie
-Myślisz,że jestem ta najgorsza,że dam się jak inni i będę robić wszystko co mi karzesz?Nie!Dosyć tego mam tego serdecznie dosyć.Rozumiesz ciebie też mam dosyć wszystkich was mam dość!-krzyczałam na całą szkołę.
-Anabella przestań już krzyczeć-powiedział Tom.
-A co mi zrobisz?!
-Nie ale nie chcemy mieć siary przed dyrektorem
-Aha czyli jak ja coś robię to już coś jest nie tak a jak wy mi coś robicie zawsze jest okey?!
-No było tak ale już nie będzie.Błagamy teraz puść już Emmę i idź może do domu się przebrać
-Ooo dobry pomysł,a z tobą sobie jeszcze pogadam lala-odpowiedziałam i wyszła.Zostawiając wszystkich samych w szatni:Co za idiota wymyślił na mnie taką pułapkę.Domyślam się.że to Emma ze swoim chłopakiem.To zemsta za to,że nie dałam jej dziś rano pracy domowej.Eh,mam ją i go gdzieś nie będę się nimi przejmować. 
Szlam,szłam i dojść coś nie mogłam.Tak jakby te wszystkie kręte ulice były jakimś długim labiryntem z którego nie da się nigdy wyjść.Idąc zauważyłam...małego pieska który szlajał się po starym terytorium pana.Stora.Niestety naszego staruszka wśród nas już nie ma,zmarł w wakacje.Miał aż 90 lat zawsze z moją młodszą siostrą dziwiliśmy się ile on dożył.Nie możemy sobie wyobrazić ile lat my będziemy żyły.Ale to nie ważne,ważne jest to,że muszę zrobić coś z tym malutkim pieskiem.Ale co przecież do naszego bloku jest zabronione wprowadzanie wszelkich zwierząt.Bo zawsze ludzie zostają wywalani z domu,albo muszą oddać pupila w obce ręce.Mam pomysł!Obok  nas jest schronisko znam tam parę osób i bardzo im wierzę na pewno zaopiekują się tam dobrze szczeniakiem.Szybko więc po pędziłam w stronę zwierzaka.Biorąc go na ręce.
-Teraz pójdziemy do nowego domu tam będziesz bezpieczny-powiedziałam do pieska.
Po jego oczkach było widać strach,smutek i rozczarowanie,Gdyby Rosy to zobaczyła od razu zaczęła by płakać.Dlatego się cieszę,że nie ma jej teraz ze mną...
*5 minut później*
Kiedy doszłam już do schroniska.Wchodząc zauważyłam panią.Elizabet która od rana sprzątała ogrodzenia.Żeby wszystkie zwierzęta miały czysto.Tu nigdy nie było brudno i pewnie nigdy nie będzie,ale dość tego gadania.
-Dzień dobry!-krzyknęłam
-Aaa dzień dobry Anabella.Co tam się stało?
-Prozę panią przy prowadziłam do pani nowego pupila na pewno zaopiekujecie się nim dobrze.
-Ooo jaki słodziak a skąd go masz?
-Wie pani znalazłam przed chwilką na drodze szlajał się po chodniku więc go wzięłam i przy prowadziłam tu.
-No to dobrze.A ty kochana nie w szkole?
-Noo szkoda gadać.Wie pani jakie ja mam problemy więc musiałam zawrócić do domu i przebrać się z mokrych ubrań na suche.Dziś wiadro z pełną wodą zostało na mnie wylanie..Aż się boję myśleć co będzie jutro.
-To nie myśl,słoneczko.Teraz leć do środka będzie tam pan,Luke weźmie pieska i możesz lecieć z powrotem do szkoły.
-Dobrze...
Powiedziałam idąc w stronę drzwi gdzie można było spotkać męża pani Elizabet.Na pewno pan.Luke też się ucieszy jak zobaczy nowego członka rodziny.Mówię rodziny bo to dla nich wszystkich dom.Wszyscy bardzo się szanują i lubią jeszcze nie widziałam,czegoś tak niezwykłego.Niestety moje dalsze myśli przerwało mi wpadnięcie na kogoś spoglądając nie śmiało w górę.Zauważyłam niebieskie ślepia patrzące w moją stronę.Aż...usłyszałam:
-Przepraszam.Nie zauważyłem cię gapa ze mnie.
-Spokojnie nie ty jeden to gapa znamy się tak w ogóle nigdy wcześniej cię tu nie widziałam.
-Aaa właśnie do szedłem do pracy i zapoznaje się z regulaminem itp.no sama pewnie wiesz.
-Aha.Chcesz przyjąć gościa do schroniska?
-Jakiego?
-A nie widzisz co trzymam na rękach?-roześmiałam się
-Aaaa okey spróbuję.
-Na pewno będzie dobrze.Pierwszy gość zaliczony-powiedziałam z uśmiechem.

wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 1

Ten dzień zapowiadał się jak każdy inny.Czyli tak naprawdę nic ciekawego się w nim nie działo...Po prostu iść do szkoły,ze szkoły do sali tanecznej...a z sali tanecznej do domu.Najgorsze to,że było dużo lekcji a tak mało czasu.Ale mniejsza o to:Teraz muszę spakować wszystkie zeszyty,iść wziąć prysznic,ubrać się i zjeść coś na śniadanie:
-Ana!Rosi!Wstawajcie bo się spóźnicie-krzyknęła mama jak zawsze co rano.
-Dobrze mamo-odpowiedział jeszcze w połowie nieprzytomna.
Kiedy wstawałam zobaczyłam jak Rosi otwiera nie do końca odważanie drzwi od mojego pokoju.I mówi:
-Anabella?
-Tak myszko?-odpowiedział wstając i idąc w stronę wyjścia.
-Mogłabyś mnie dziś odprowadzić pod klasę?-usłyszałam jej słodki głosik.
-A co się stało,przecież kiedy chciałam cię odprowadzać zaprzeczałaś i mówiłaś,że dasz sobie radę sama.
-No bo koledzy z mojej klasy wyzywają mnie od biedaczek...
-Kto cię tak wyzywa-ustałam przy drzwiach łazienkowych.
-Ten Luk i Toby...
-Aha myszko w takiej sytuacji powiemy to pani dobrze?Może ona coś zaradzi.Jak nie to trzeba będzie wezwać ich rodziców.Zgadzasz się ze mną?
-Zgadzam się-odpowiedziała przytulając mnie mocno
-Rosi puścisz już bo muszę się uszykować do szkoły ty już jesteś gotowa,a ja jeszcze w proszku.-uśmiechnęłam się i weszłam do łazienki wpuszczając sobie trochę wony do wanny...Po skończeniu wyszłam i zaczęłam się ubierać.Założyłam rurki i czerwono-czarną koszulę.Włosy zostawiałam rozpuszczone.Pomalowałam usta błyszczykiem brzoskwiniowym i zrobiłam kocie kreski.Po siedemnastu minutach wyszłam kierując się do kuchni coś zjeść.Wzięłam kromkę chleba i posmarowałam ją serkiem topionym.Jedząc usłyszałam głos mamy:
-Kochanie zrobisz śniadanie Rosi?Ja się muszę już zbieram do pracy.-powiedziała całując mnie w czoło i żegnając się szybko z siostrą.Kiedy mama wyszła zrobiłam szybkie śniadanie Rosi.I zawołałam ją do jedzenia.Po zjedzeniu śniadania wyszliśmy do szkoły.Idąc tak moja siostra zapytała:
-Ana?Mam pytanie..
-Tak myszko?
-Idziesz,dziś do sali tanecznej?
-Mhy a czemu pytasz?
-Boo chciałabym iść z tobą...Będę mogła?
-Jasne ale jak wrócisz,ze szkoły to od razu weź się za lekcje dobrze?
-Okey...
*Szkoła*
Dochodząc już do sali w której Rosi miała zajęcia.Wydawało mi się,że wszystkie dzieci obgadują moją młodszą siostrę.Oczywiście nie chciałam robić afery z tego,że traktują tak moją myszkę ale musiałam coś z tym zrobić więc postanowiliśmy iść do pani nauczycielki jak to nie poskutkuje trzeba będzie wzywać rodziców.Właśnie zadzwonił dzwonek na całe szczęście pierwszą godzinę miałam wolną więc mogłam spokojnie pogadać o tej sprawie z panią.Grace.Mam nadzieje,że to coś poskutkuje i będzie wreszcie święty spokój.Ja wiem co czuje Rosy kiedy wszyscy jej dokuczają ale mówią o niej te negatywne rzeczy.Mam tak samo.Nikt w szkole nie jest w stanie postawić się za mną nawet niektórymi razami nauczyciele mówią,że to zawsze moja wina...Mam tego serdecznie dość ale jestem silna i tak łatwo się nie poddam.Właśnie idzie pani wychowawczyni mojej siostry.Podchodząc do niej zaczęłam mówić:
-Dzień dobry.Mam do pani sprawę nie zajmę dużo,ale to bardzo ważne...Wysłucha mnie pani?
-Dobrze wchodź-powiedziała
Weszłam i ustałam  obok biurka pani czekając na nią patrzyłam na reakcje wszystkich uczniów którzy mnie zobaczyli,byli zaskoczeni.No czekając na panią Grace wreszcie się doczekałam.Zapytała:
-Więc o co chodzi?
-Wie pani moja siostra Rosy ma problemy z kolegami i koleżankami dziś rano mi powiedziała,że obgadują ją i przezywają od biedaczek i pomyślałam,że pani mogłaby na to coś poradzić..
-Anabella właśnie mam godzinę wychowawczą i z wszystkimi pogadam może coś się da radę zrobić.
-Bardzo dziękuję-powiedziałam wychodząc z klasy.
Do końca lekcji zostało 30 minut nie miałam ochoty iść na tą nudną świetlicę więc postanowiłam,że pójdę się przejść.Wychodząc ze szkoły zauważyłam Emme która szła w moją stronę:No i to właśnie moje nieszczęście.Czemu?Bo to mój najgorszy wróg z całej szkoły.Niestety chodzę z nią do klasy.Dziewczyna która jest popularna wszyscy za nią latają ale dla mnie jest nikim...Ma swoją świtę z którą chodzi i dołuje wszystkich gorszych uczniów.Nienawidzę takich osób uważają się za najlepsze lalunie...Oh...Jak o tym pomyśle mam chęć jej tak pojechać,że by się nie zebrała.Jej psiapsiółki może i nie są takie wredna jak Emma ale zawsze się jej słuchają.Jak pies właściciela.Nie jest to fajne ja na przykład nie dałabym tak sobą pomiatać.Ale dość tego obgadywania trzeba pomyśleć jak ominąć te idiotki...No ale się udało..Właśnie nic się nie udało i trzeba będzie teraz je znosić.O jejku zaczęło się:
-Anabella a gdzie to się idzie?
-A co cię to obchodzi?!
-Spokojnie masz zrobioną chemie?
-Mam...
-A dasz mi ją?Nie zdążyłam zrobić w domu
-To masz problem,Pewnie za długo piłowałaś pazurki-roześmiałam się i odeszłam
-Czyli mam rozumieć,że nie dasz mi pracy domowe?
-Zgadałaś!Brawo...Wreszcie jakiś postęp w twojej wiedzy
-Gadaj co chcesz do pewnego momentu bo to dobro się niedługo skończy tylko przyjdzie mój chłopak zobaczysz wtedy.
-A co mnie twój chłopak.Jak widać sama się nie umiesz obronić-krzyknęłam z daleka.Ale żadnej odpowiedzi nie usłyszałam pewnie teraz opowiada swoim przyjaciółką jaką to jestem lafiryndom,ale mnie to nie obchodzi gdybym się tym przejmowała naprawdę musiałabym być ogromną histeryczką.

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Prolog:

Dziewczyna która ma kłopoty,żyje w ciągłym strachu.Kiedy do drzwi ktoś puka z mamą i siostrą myślą,że to komornik chcę odebrać im dom.Anabella to siedemnastoletnia dziewczyna która kocha balet.Nie jest lubiana w szkole.Czemu?Bo jest biedna.W pewniej chwili poznaje chłopaka.Który się w niej zakochuje postanawia ją śledzić...Kiedy dowiaduje się o życiu dziewczyny chcę jej pomóc.Ona zaprzecza.W momencie kiedy długi rosną dziewczyna prosi o pracę w schronisku dowiaduje się,że pracuje tam Niall.Młodzi ludzie zaczynają dobrze się dogadywać zostają przyjaciółmi.Wtedy chłopak jeszcze raz próbuje namówić dziewczynę do podjęcia decyzji o pomoc.

niedziela, 7 grudnia 2014

Bohaterowie :

Anabella Evans-Główna Bohaterka.Dziewczyna kochająca swoją rodzinę.Kocha b a l e t 


Niall Horan-Chłopak z pasją grania na g i t a r z e . 


Rosy Evans-Młodsza siostra Anabelli która chcę iść śladami siostry. 



Isabella Evans-mama dziewczynek.Która próbuję utrzymać rodzinę.